środa, 8 lutego 2012

Monolog starej panny

Kiedyś, kiedy słuchało się radia na kryształki, albo jeszcze trochę wcześniej, młode dziewczęta zasiadały w blasku lamp naftowych, w celu opisywania swoich przeżyć. Przemyślenia spływały na karty pamiętnika, dziennika, czy jak to wtedy mówiono sztambucha.
Ponieważ strony strony były jedynymi prawdziwymi powiernicami tajemnic stąd, one pierwsze informowane były o utracie wianka, bądź planach z ową utratą związanych.
Niektóre karty aż różowe były od treści, jaką ktoś naniósł brudzącym ręce atramentem.
Myliłby by się ten kto uważa, że ową działalnością pisarską zajmowały się wyłącznie grzeczne dziewczynki o nieskromnych myślach, czyli pensjonarki.
Wśród prowadzących dzienniki wymienić można choćby Marię Dąbrowską, Zofię Nałkowską czy Marię Jasnorzewską Pawlikowską.
Dzienniki Marii Dąbrowskiej były tak nasycone tajemnicami, że autorka zastrzegła sobie możliwość wydania pełnych Dzienników dopiero czterdzieści lat po swojej śmierci.
A o tym, że pisanie wspomnień nie było tylko domeną kobiet ,świadczyć może twórczość Gombrowicza czy Mrożka.
W chwili obecnej nastąpił zmierzch tej formy ekspresji, a pisanie dzienników przeniosło się całkowicie do internetu.
I jest to duże zwycięstwo demokracji, ponieważ od tej chwili publikować może każdy, bez względu na to czy ma łatwość przenoszenia myśli na ekran monitora, czy nie.
Taka publikacja wiąże się niestety, z pewnym emocjonalnych ekshibicjonizmem. A od autora zależy ile pokaże siebie.
Często jest to obraz całkowicie prawdziwy, częściej to przelane w tekst marzenia o tym, jakie to nasze życie być powinno.
Z reguły nic nie jest takie jak nam się wydaje, chociażby przez tą mała ludzką cechę, która z reguły pozwala nam na usprawiedliwianie się i pobłażliwość wobec siebie.
Pamiętając jednak o powyższych założeniach, całkiem sprawnie możemy przenosić się w sferę intymną autorów blogów. Zachowując systematyczność odwiedzin, odnosimy wrażenie, że znamy autora jak siebie samego. Pomimo tej całej wiedzy, ze stuprocentową pewnością mogę dodać, że miniemy go nie rozpoznając na ulicy. To jeszcze jeden pozytyw, możliwość ukrycia się wśród ludzi.
Kiedyś w tym celu wychodziło się na Dworzec Centralny, teraz w blogosferę.
Internet dodał jeszcze jedną dyskusyjną możliwość – komentowania przeczytanej treści. I tutaj się zaczęło.
Wspomnianej na początku Marii Dąbrowskiej, w zasadzie było wszystko jedno jak czytelnicy dzienników przyjmą jej zachowania w sferze emocjonalnej. Szczególnie czterdzieści lat po swojej śmierci. Poza tym, z wyjątkiem dziennikarzy od kultury dla których krytyczne czytanie jest elementem pracy, książki kupowali z reguły ludzie myślący z sympatią o autorze.
Teraz wchodząc całkiem swobodnie i bezpłatnie w sam środek cudzych rozmyślań, można wyrazić swoje zdanie. Można również, całkiem bezkarnie wyładować swoje frustracje.
Maciej Stuhr zapytany kiedyś, dlaczego nie wystąpi w tańcu z gwiazdami odpowiedział. że denerwuje go facet który siedząc przed telewizorem, z pilotem w ręce i piwem w drugiej skomentuje mój występ słowami:
- O ten Stuhr to nawet tańczyć nie umie.
Niestety tych facetów z myszką w jednej ręce, a piwem w drugiej, wyładowujących na kimś swoje frustracje nie brakuje. To piwo to oczywiście określenie bez żadnych politycznych odniesień.
Pod ostatnim, moim, bardzo osobistym tekstem niejaki „harlej” wpisał:
Ty jesteś facet, czy gimnazjalistka ?.. Chyba dziewuszka jednak, bo facet robi swoje bez źlamdania na wszystkie strony - a tu typowe popiskiwania i bicie pianki, żeby psiapsiółeczki usłyszały jaki wrażliwy grafomanek ma problemy i dylemaciki...
Oj oj, bidulku...
~harlej
Rzeczywiście bardzo męski login i męski strzał z biodra.
Harleju, co prawda nie wiem co to jest źlamdanie ale zapewniam cię, nic o mnie nie wiesz.
Możliwa jest również postawa radzieckiego komisarza, który zagrzewa do działania, piętnując opieszałość. Dlaczego komisarza? Bo oni z reguły na tym zagrzewaniu poprzestawali
Ale się wziąłeś do działania !.. Wypichciłeś monolog starej panny, że hej ! ~samiec
Samcu, do wielu rzeczy potrzeba czasu, aby życie miało smak wspaniałego czerwonego Cabernet, a nie owocowego jabola. O tym jednak dowiadujemy się z wiekiem, czego ci serdecznie życzę.
Oczywiście życia ze smakiem Ci życzę.
Nie chcę dokonywać ocen, ponieważ sugerowałbym się jednym komentarzem. Być może w innych komentarzach dajecie Panowie przykład zrozumienia problemów drugiego człowieka. Dla informacji dodam że to się nazywa empatia.
Można co prawda, jednym kliknięciem myszy skasować możliwość komentowania postów, ale przez to bezpowrotnie stracę kontakt z rzeczywistością.
A komentarze to to co zawsze z zainteresowaniem czytam
Nie jestem przeczulony na krytyczne zdania. Przecież moje spojrzenie na świat nie jest wcale najlepsze. Omylność to codzienna cecha. Dzięki krytycznym uwagom zdeklarowanych polonistów poprawiłem swój język co widoczne jest choćby w zestawieniu z pierwszymi tekstami. I za to dziękuję.
Wyczulony jestem zaś na taki, popularny ostatnio przejaw bezinteresownej złośliwości graniczącej z chamstwem. Do tego nie bardzo mogę przywyknąć, być może z powodu zbyt cienkiej skóry.
Niektórzy w takim wypadku kasują niechciane komentarze, czego jestem przeciwnikiem. Te czasy cenzury mam nadzieję odeszły z zapomnienie.
Nie mnie decydować kto przekroczył granicę. To Wy macie do tego prawo. Tak zdecydowała ostatnio ANNA odpisując harlejowi.
A ja, po prostu godnie pomilczę .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz