środa, 25 czerwca 2014

Matka jest tylko jedna

Przeleciał kolejny Dzień Ojca jakoś tak razem z poniedziałkowym bałaganem.
Nie narzekam, życzenia były jak trzeba. Sam jestem ojcem ale do samego święta podchodzę sceptycznie.
Dzień Matki ma długą tradycję. Funkcjonuje na świecie już od 1859 r. chociaż w Polsce po raz pierwszy obchodzono go dopiero w 1914 r i to w Krakowie.
Gdzież tam przystawiać do tego Dzień Ojca ,który w naszym kraju swój początek datuje na rok 1965. Toż to czasy gomułkowskiego PRL-u i już za trzy lata zaczną się wydarzenia Marca 68.
Dzień Matki, heroicznej i kochającej ponad wszystko i pomimo wszystko jest zrozumiały i obchodzony z godnością . Dzień Matki fetowany jest przez moją skromną osobę z wszelkimi należnymi mu honorami.
Do Dnia Ojca podchodzę tak jak do politycznej poprawności i nowomowy. Jeżeli jest „minister” „marszałek” to dla równowagi i politycznej poprawności wprowadzono „ministrę” i „marszałkinię” czyniąc nasz rodzimy język jeszcze mniej zrozumiałym dla cudzoziemców.
Ten Dzień Ojca to właśnie taka poprawna równowaga. Ostatnio zaś marketingowa okazja handlowców.
Rola mężczyzny w procesie rodzicielstwa jest ograniczona do tego krótkiego chociaż najprzyjemniejszego momentu poczęcia, ale w ramach poprawności wmanewrowano go już w system szkół rodzenia i uczestnictwa przy porodzie.
O tym, że faceci nie podnoszą swojego udziału w cudzie prokreacji zbyt wysoko świadczy ten stary, jeszcze z czasów PRL-u dowcip, w którym górala chcą uhonorować medalem.
- Macie tu gazdo Medal Odrodzenia ( PRL – dopisek mój)
- O nie Panocku - broni się góral – od rodzenia to jest moja staro, jo mom ino przycynek.
Ponieważ statystycznie każdy z facetów wyposażony jest w ów przycynek, stąd już starożytni
mówili to co zostało później zamknięte w formułę prawną
"Mater semper certa est, pater est, quem nuptiae demonstrant" Co znaczy mniej więcej – matka zawsze jest znana, ojcem jest ten, na kogo wskazuje prawo . To tak zwana zasada domniemania ojcostwa.
Zasada domniemania. Czasy się zmieniły a zasada Prawa Rzymskiego obowiązuje w naszym kodeksie do dzisiaj. Pomimo tego całego wsparcia techniki w biologii.
Z drugiej strony całkiem niedawno czytałem, że co czwarte dziecko wychowywane jest przez ojca który z dzieckiem nie ma żadnej zgodności genów.
Najbardziej zmartwił się na tę informacje mój znajomy, nomen omen ojciec szóstki dzieci
- Statystycznie to chowam półtora nie mojego dziecka.
Wszystkie jednak złożyły mu w poniedziałek okolicznościowe życzenia
- I jak ich nie kochać – powiedział. Potem machnął ręka i rzekł - w końcu wszystkie dzieci są nasze.
A mnie tam nie potrzeba życzeń a tym bardziej prezentów. Chciałbym by kiedyś całkiem bez okazji usłyszeć od któregoś ze swoich dzieci
- Jesteś w porządku.
Byle tylko zdarzyło mi się to przed zamknięciem wieka trumny, bo te jak widzę są dobrze wytłumione. Mógłbym nie usłyszeć.
Nim jednak ktoś zatrzaśnie z hukiem wieko, staram się żyć normalnie. Czy jednak coś w tym kraju jest normalne?
Liczyłem na sezon ogórkowy i nagłówki w stylu :


Zamiast tego okazuje się, że spełnia się proroctwo Orwella, chociaż jego 1984 spóźnił się o równe dwadzieścia lat.
Jak w tamtej szkolnej lekturze dowiaduję się kto jest naszym sojusznikiem a kto nim nie jest. Kto kogo i w jakiej pozycji dyma.
Z rozrzewnieniem wspominam czasy kiedy można było iść z kimś na wódkę i wyrzucić z siebie, że szef to cham i kiwa urząd skarbowy, że żona nie rozumie, że wcale ze sobą już nie śpią. Bo przecież każdy z nas jest takim facetem po przejściach albo kobietą z przeszłością.
Poranny kac, terapeutycznie zmieniał perspektywę.
Zamiast wódki pija się teraz markowe wino z górnej półki, ale stenogram z takiej terapii można znaleźć w mediach, a filmik na Youtube. Chociaż nie jestem fanem tych nagrań, nawet wbrew mej woli coś do mnie trafia.
Swoja drogą to ciekawe w która stronę poszła specjalizacja zawodowa. W PRL- u kelner mógł ci dać w mordę, teraz nagrywa. Nie wiem co gorsze.
Myślę, że wielu bohaterów wolałoby po staremu, dostać po ryju.
Pomimo tego, że brzydzę się metodami, to są te chwile kiedy nie rozpamiętuję swojego wieku i miejsca w którym obecnie się znajduję. Wzdycham z ulgą.
A może o to chodzi?
Może to forma nowoczesnej terapii która pokazuje, że pomimo stanowiska, fury i markowych cygar, ci inni mają bardziej do dupy? Bardziej niż mogłoby się nam wszystkim wydawać.
Na mnie to nie działa. Zauważam natomiast, że w ramach wystawiania przyjaźni, elegancji, honoru wykonywanego zawodu, czy tym podobnych zasad współżycia par exellence społecznego doszliśmy do ściany. Może chłód tynku ostudzi rozpalone emocjami umysły.

21 komentarzy:

  1. Vulpian de Noulancourt25.06.2014, 15:40

    Ja dostałem od dzieci dwa prezenty: jeden stricte spożywczy (wino), drugi zaś wymyka się tradycyjnym podziałom, ale sprawił mi radość.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pytam o ten drugi ale ten pierwszy mieści się w kilku kategoriach przede wszystkim jest praktyczny i jakże z serca.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Kelnerzy w PRL to dopisywali datę urodzenia dziadka do rachunku. O laniu w mordę nie słyszałam. No, chyba że wódeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lali lai było kilka afer a nawet sprawy w sądzie. Pamiętam nawet kilka dowcipów w tek kwestii
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kelnerzy lali klientów. Przynajmniej taką mieli opinię. Wódeczką na służbie też nie gardzili.
    Śmiała hipoteza o nowej formie terapii /społecznej terapii, prawda?/ bardzo mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam ten stres przy stoliku w dawnych knajpach.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Cześć Antoni
    Rzeczywiście czasem fajnie jest być kimś mało ważnym. Ale i tak rzucając teraz ku.wą, lub zachowując się, delikatnie mówiąc nieobyczajnie po drugiej flaszce czerwonego, oglądam się dyskretnie czy nie wystają skądś mikrofony jak w piosence Renatka delay Trzeciego Oddechu Kaczuchy. Po co mi widzieć latające talerze ha ha. Pozdrawiam JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy pijesz sam to jesteś bezpieczny. Nikt na razie nie potrafi nagrać naszego monologu wewnętrznego.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Chłód ściany to za mało. Należałoby rabnąć tymi wrednymi łbami porządnie w mur, aż stanęłyby delikwentom świeczki w oczach i w końcu może dotarłoby, ze są pewne rzeczy, których robić nie należy. Nie, bo NIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś kodeks etyczny i honorowy powinien pomimo wszystko obowiązywać.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Tytuł bardzo mi się podoba.Użyłem tej samej frazy na swoim blogu z okazji Dnia Matki.
    Ten zwrot miał następujące pochodzenie:
    ...Birbant wracający z libacji, dopominał się od zastraszonej matki wódki, której 2 butelki schował w szafie. Matka odpowiedziała, że powinny być tam gdzie je zostawił, i doradziła aby szukał dalej. Wreszcie znalazł. Krzyknął jednak w jej stronę: – Matka, jest tylko jedna!
    Drugiej nie znalazł biedaczek.
    A podsłuchy pokazały jak dalece jesteśmy szczerzy i swobodni, zwłaszcza po kielichu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście ciekawa historia powiedzenia.
      Znałem jedngeo prezesa który raz do roku robił zakładowe spotkanie przy kielichu. Narzucał mocne tempo toastów a potem sam szedł między lud i słuchał i słuchał i zapamiętywał
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pamięć słuchową miał dobrą widocznie. Dzisiejszy szef preferuje nośniki elektroniczne

      Usuń
  7. Skoro Ichmoście Ministrowie muszą się po szynkowniach wałęsać, a nie iżby jeden drugiego godnie w dom przyjął, gdzie z pewnością mu nijakich nie zapuszczają mikrofonów, to i mają za swoje...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak ale wtedy impreza byłaby na koszt gospodarza. W knajpie za wszystko zapłacisz służbowa kartą.
      Nie ważni mają większe poczucie godności. A może tylko mniejsze możliwości?
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Mówią, że władza upaja. I jak widać upija też. Dzień Kobiet jest jeden, reszta to dni mężczyzn, może tak samo jest z Matkami?

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę bronił Matki i jej dnia
    Nawet zatwardziali mafiosi z Sycylii matki maja w wielkim poważaniu.
    Słyszałem takie określenie upić się władzą i mamy dowód
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Więc pozdrawiam Cię, obrońco. Byleś nie bronił metodami sycylijskiej Mafii :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo pokojowo nastawiony a po drinku to już pacyfista

      Usuń
  11. Mnie zastanawia tylko, czy ktokolwiek myślał, że ministrowie i posłowie nie mówią nigdy w ten sposób między sobą i prywatnie.
    Mnie to jakoś nie dziwi, czyżbym była wyjątkiem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co się dzieje to obłuda.
      Kiedyś w dalekiej przeszłości mój szef zrobił mi zarzut, że w autobusie, po pracy poddałem surowej krytyce działalność głównej księgowej.(usłużni ludzie są wszędzie)
      Potwierdziłem natychmiast dodając, że to prawda ale była to rozmowa prywatna, a prywatnie to dodatkowo jeszcze bardzo klnę.
      Szefa zatkało i nigdy nie spotkały mnie z tego powodu reperkusje.
      Pozdrawiam

      Usuń