24 lipca 2018

Piekło zamarzło albo rzeczy na całe życie


...Żelazko także nader rzadko zstępowało z wyżyn półki na poziom naszego codziennego życia. Matka prasowała nim tylko półkoszulki niedzielne ojca i swoje tiulowe czepki; reszta bielizny szła pod maglownicę. Raz nawet o to żelazko pogniewała się matka ze stróżką, która je od nas pożyczyć chciała.
— Moja pani! — powiedziała jej matka bardzo stanowczym głosem. — Taki porządek to nie na pożyczki, nie na ludzkie ręce!… To kosztuje!… To raz na całe życie sprawunek!…
Nasza szkapa Marii Konopnickiej, lektura mojego dzieciństwa. Nie tak całkiem oderwana wtedy od rzeczywistości bo i konie w mieście funkcjonowały normalnie, a wśród produktów sprzedawanych w sklepach były trwałe meble, narzędzia i inne rzeczy „na całe życie „
Dziś trwałość to abstrakcja. Sztucznie postarza się  produkty, aby psuły się zgodnie z planem, a ich  trwałość określa się na pięć lat.  Jakiś czas temu, drogą kupna nabyłem otwornicę do wiertarki. Urządzenie nie było drogie bo i mój zakres prac nie był wielki. Ot jeden otwór o średnicy 60 mm  w desce świerkowej o grubości 25 mm.  Nie wywierciłem jednak nawet tego  jednego otworu, bowiem w połowie wiercenia urządzenie pękło z niewielkim hukiem, a przecież doświadczenie w takich pracach mam.
Chińszczyzna – powiecie i macie rację, narzędzie wyprodukowano w PRC czyli People Republic  of China.
Każdy z nas potrafi jednak wymienić choć jedną rzecz, która jest dla niego symbolem trwałości, choćby trwałości marki
No choćby małżeństwo albo gitary Gibson.
A tu czytam, że piekło zamarzło, jak mówi się w takich chwilach
Amerykańska firma Gibson, znana z produkcji gitar elektrycznych, na których grali najsłynniejsi muzycy, złożyła wniosek o upadłość. Wytwórca ma 500 mln dol. długów - podał brytyjski serwis BBC.
Na gitarach Gibsona grali między innymi Elvis Presley, Keith Richards czy Jimmy Page.
Czy wiecie ile kosztują używane przez nich egzemplarze?
Sporo.
Wytwórnia tak kultowa jak gitary Gibsona nie może tak sobie upaść, nawet w czasach gdy powszechnie kradnie się nuty i całe utwory, a za zespół muzyczny wystarczy średniej jakości laptop z pirackim oprogramowaniem.  
Nie może i pewnie nie upadnie, wystarczy tylko przekonać Chińczyków, że granie na gitarze Gibsona nobilituje, a jest to bardzo uzdolniony i niemniej liczny naród.
Boję się tylko jednej rzeczy z tego wynikłej, małej etykietki naklejonej na tył kultowego wiosła:
Gibson - made in PRC 


                                                                   foto internet

16 komentarzy:

  1. People Republic of China - made in PRC.
    - Czy to gwarantuje tę "chińską trwałość" obiektu, o której tu mowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć są różne poziomy chińskiej jakości.
      Moi Francuzi na przykład chwalą sobie produkty PRC
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. I lotnisko w Radomiu upadło... Do zagospodarowania od zaraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to Warszawa będzie miała nowe - 42 kilometry za... Warszawą. To jednak drobiazg. Polityk o twarzy orangutana chorego na ospę wietrzną przesunie granice choćby pod Kielce i po kłopocie.

      Usuń
    2. A Gibson upada i bez polityki
      Chociaż.. wszystko jest polityką
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Antoni, przytoczyłeś w tekście urocze acz archiwalne już chyba słowo "sprawunek". Pamiętam, że używano tego słowa w miejsce wyrazu "zakupy". Mawiano powszechnie: "Idę po sprawunki", "niosę w siatce sprawunki". Chyba wykorzystam to słówko wkrótce jeśli nie masz nic przeciwko temu:))

      Usuń
  3. Tak naprawdę to czołowi gitarzyści maja gitary robione na zamówienie u różnych magików gitarowych. A to na lewą rękę, a to z dodatkowym gryfem i ekstra strunami itp.Co nie umniejsza faktu, że kultowego producenta żal. Idę sobie posłuchać gitarowych mistrzów:):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... mam w swoim ciele obce coś, co zrobiło ze mnie częściowego cyborga, kiedy moje własne powiedziało : koniec, dalej nie funkcjonuję i możecie mnie pocałować w .... Lekarz zapewniał przed operacją, że tej części zamiennej nie zrobiły małe, chińskie rączki. Nie przebija przez skórę napis "Made in China", nie świergolę po chińsku, to mmam nadzieję, że nadal jestem "Made in Poland":-))
    A żelazka nie używam i już, no nie lubię straszliwie prasowania. Dostałam piękne, wypasione w prezencie od moich panów z pytaniem i nadzieją w oczach, że może ich koszule do garniturów??? Z przyjemnością patrzę jak obłaskawili to żelazko i czasem, jakąś swoją część ubioru podrzucam im do prasowania. Ja to mam z nimi dobrze:-)))
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne i wypasione ma określoną przez producenta trwałość na 5 lat
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Wytwórca ma 500 mln dol długów.. No i przebrzdąkali fortunkę... A swoją drogą, chciałabym mieć tyle długów. Może w drodze ugody z wierzycielami udało by mi się "ugrać" choćby z 10%. Przynajmniej bym sobie przez parę lat ...przeznaczyła na nasze Zgromadzenie oczywiście. Mea culpa.

    OdpowiedzUsuń
  6. W jednym z polskich filmów z lat 70 tych pt "Ostatnie takie trio " ( swoją droga polecam jest taki cytat
    Pamiętaj synku, że kto wysoko lata ten długo spada
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat temu bardzo się uśmiałem z informacji przeczytanej w serwisie prasowym. Dotyczyła tego, że jeden z czołowych inżynierów znanego europejskiego koncernu samochodowego dostał nagrodę od zarządu firmy, i oczywiście nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt ze była ona za opracowanie takiego cyklu pracy alternatora, który gwarantował jego awarię po 26 miesiącach (okres gwarancji 24 miesiące).

      Usuń
    2. Pierwsza była zmowa producentów w sprawie ograniczenia żywotności żarówki, a potem damskich pończoch z nylonu.
      Potem już poszło samo, a teraz to plaga
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Czasami wolę naprawić stary sprzęt, mam przeczucie ze chociaż wysłużony będzie pracował i tak dłużej niż nowy

      Usuń
  7. Cześć Antoni! Hanula

    OdpowiedzUsuń