poniedziałek, 20 czerwca 2016

Hot dog and cat

 Już był w ogrodzie, już witał się z gąską – to gdybym chciał po polsku podeprzeć się wieszczem.
Chcesz rozśmieszyć Pana Boga ? Opowiedz mu o swoich planach na przyszłość – to prawie to samo tylko w wykonaniu Woody Allena.
Niedziela miała wyglądać całkiem inaczej. Skóra, dwa kółka i spotkanie z przedstawicielami pewnego klubu motocyklowego. Skok w ciemno na nieznane wody.
Odległości były w zakresie moich możliwości, zresztą zrobiłem sobie trening, zapuszczając się nieco dalej od domu. Wytrzymałem.
I kiedy podsumowałem roboczy tydzień porównując lewą i prawą stronę zestawień, dopadła manie ta informacja.
Oprócz małżonki która znajduje się na etapie rekonwalescencji z jakichś powodów przedłużającej się, doszła teściowa która nie chciała uwierzyć kiedy jej mówiłem:
- Niech mama zwolni, nie ma mama już sześćdziesięciu lat.
Nie ma jedności nawet w organizmie. Kiedy rozum pozostaje uparty, wyłamuje się kręgosłup.
Oczywiście wyłamuje się w przenośni ale boli realnie. Cała gama medykamentów z zastrzykami dwa razy dziennie.
I kto daje teściowej zastrzyki?
Zięć daje. Zięć może bezkarnie wbijać w teściową szpile. Wdzięczność zaś teściowej nie ma granic.
- Wdzięczność nie jest już problemem – zauważyłem – od kiedy ZUS objął mamę swoimi świadczeniami.
Tak sobie zażartowałem, ale doszedłem do wniosku, że być może zbyt dużo naoglądałem się Ferdka Kiepskiego.
Dobrze, że w całym kontekście wyszło śmiesznie.
Od soboty mam więc turkot kółek inwalidzkiego wózka i regularne postukiwania inwalidzkiej kuli. Oprócz świadczeń medycznych, sobota upłynęła mi na układaniu kwiatostanu pnącej róży mocno potarganego przez wiatr i na naprawie żagla ogrodowego, (zadaszenia na tarasem) który opadł niczym liść z brzoskwini po ostatnich ulewach i wichurach. Zrobiłem prowizorycznie, ale już mam pomysł jak to trwale wzmocnić.
Niedzielna awaria w robocie to był jedyny ale krótki wyskok na motocyklu. Wyskok z konieczności.
Bezrobotne siedzenia motocykla zaadoptowała kota, co widać na załączonym zdjęciu.


Niedzielny upał nastrajał zresztą zwierzaki do układania się w różnych dziwnych miejscach czego próbka poniżej.

 
 
 
 

Całą nadzieja w tygodniu, że będzie lekki, miły i przyjemny.
Tak sobie tłumaczyłem dzisiaj rano, stojąc w samochodowym korku do pracy. Motocykl został w domu z powodu zapowiadanych opadów atmosferycznych ze skłonnością do oberwania chmury.
Rzeczywiście zaczęło się leciutko.



18 komentarzy:

  1. Kot na motocyklu - cudo:) Szkoda, właśnie tak myśleliśmy, że coś ważnego się stało. Czas od operacji żony dosyć krótki i to raczej mieliśmy na względzie. Ważne, żeby obie szybko wracały do formy. Może Ci się uda jesienią wyskoczyć na zlot dżentelmenów w Krakowie. Fajnie byłoby:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czy ja jestem dżentelmenem ?
      POzdrawiam

      Usuń
  2. Taki zięć i mąż to majątek. Niech ci to będzie nagrodą za chwilowo utracony motocyklowy wiatr we włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie dobro niematerialne? Jak poezja na przykład
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kota ładniusia - piesio też niczego sobie - na dwukółkowych motocyklach się nie znam - więc zdania nie zabieram :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też na motocyklach się nie znam - co innego skuter.
    Wiem z doświadczenia,że plany wszelkie nie tylko od pogody zależą...
    Jak to się stało ,że ja jakoś zaniedbałam Twój blog ??Biję się w piersi..i obiecuję poprawę bo tak ślicznie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjmuję i zapraszam częściej
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. A gdzie kakakakakask*? Kotu należy się mandat - na motorze bez kakakasku? Skandal!

    ______________
    * Aluzja do skeczu Kabaretu Ani Mru Mru - na wypadek, gdybyś nie znał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasku nie ma, ale pojazd jest na parkingu
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Porobiło się z tą pogodą... Nawet motocyklista musi to uwzględniać. Samochód jednak lepszy jest. Chroni, osłania od niepogody, a i posłuchać można czegoś podczas jazdy...
    W moich stronach susza. Wójt wydał zarządzenie o zakazie podlewania trawników. Warzywniki cierpią w milczeniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez te remonty przed ŚDM, a ja codziennie jeżdżę właśnie przez Brzegi, błogosławię motocykl którym przemykam obok stojących samochodów nawet gdy jest gorsza pogoda
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Kota i Piesa wypoczywają w prawie identycznych pozycjach, ale kota na motocyklu, o to chapeau bas! tego jeszcze nie grali w żądnym kabarecie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że zdążyłem po aparat
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Kota na motocyklu wygląda wyśmienicie, doceniła Twoją maszynę! :)
    Współczuję dwóch chorych na stanie, życzę, żeby teściowa szybko się pozbierała.
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak robię w upały, pewnie mam więcej z koty i psy niż przeciętny człowiek. Chociaż nie wyglądam w tych pozach tak wdziecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Super zdjęcie, kota potrafi wybierać miejsca, sunia też. :) Współczuję teściowej i żonie no i Tobie, te zastrzyki brr.
    Dobrych upałów :).

    OdpowiedzUsuń