wtorek, 16 lutego 2016

Z niewielką pomocą melisy

Z zakupami dla żony dobijałem już do konkretnej kwoty, kiedy przypomniałem sobie o potrzebach własnych. Poprosiłem miłą magister zza szklanej szyby o jakiś magnez z witaminą B6, w dawce do zażywania raz dziennie.
- Wie Pani jak to jest, póki co mam jeszcze inne zajęcia niż pilnowanie, które tabletki zażywać raz a które dwa razy dziennie. Trzy Z i po kłopocie
- Co to znaczy trzy Z? - spytała naiwnie, z pewnością świeża absolwentka farmacji.
- Jak to co ? zażyć zapić i zapomnieć
- To jak my kiedyś w czasie sesji – zebrała się na dowagę
- Dokładnie, tylko ja zapijam czymś zupełnie innym
Z tym brakiem cierpliwości do dzielenia tabelek na pory dnia to trochę skłamałem, bo już od ponad piętnastu lat dzielę te swoje pigułki na ranne, wieczorne i te zażywane przed posiłkami. Póki co tylko przed posiłkami.
Jest jednak w mężczyznach coś takiego, że na widok miłej a do tego atrakcyjnej kobiety, zaraz wciągają brzuch i bagatelizują problemy.
W zasadzie atrakcyjność można by w męskiej filozofii postawić na pierwszym miejscu.
Kiedyś złapałem się na tym, że zastosowałem ten manewr w takcie wizyty u lekarza rodzinnego, co było z gruntu głupie, ponieważ umówiłem się na wizytę nie po to by pokazać jak ów brzuch wciągam a z powodu jakichś bardzo konkretnych problemów.
To już jednak było i teraz o ile wciąganie brzucha stało się odruchem rzekłabym bezwarunkowym o tyle potrafię już taką osobę poprosić o podanie na przykład tabletek wspierających pracę prostaty.
Kto jak kto ale taka magister od farmacji powinna znać a tym bardziej stosować powiedzenie Terencjusza „ Homo sum; humani nihil a me alienum puto” czyli „Jestem człowiekiem; nic, co ludzkie, nie jest mi obce.”
Kobieta znikła mi z pola widzenia ale po chwili wróciła z pudełkiem.
- Mam coś takiego ale oprócz magnezu i B6 jest też melisa.
Spojrzałem na pudełko, lek dedykowany na stres i zmęczenie.
- Niech będzie w sumie jestem nieco zmęczony a z pewnością zestresowany po całym tygodniu.
Kiedy zażyłem tabletkę następnego dnia rano, w ustach miałem uczucie żucia nasion lawendy.
Od razu do dam że nasion nigdy nie żułem, ale tak to sobie wyobrażam.
Spojrzałem na pudełko, no tak, nie doczytałem, …. z melisą i lawendą.
Nieodległa przyszłość pokazała, że ten mój zakup w aptece był jak najbardziej uzasadniony.
W poniedziałek z samego rana, moja opisywana tu cyklicznie teściowa tak dynamicznie schodziła ze schodów, że spadła z trzeciego stopnia łamiąc z przemieszczeniem ( jak pokazał RTG) kość promieniową lewej ręki.
Szczęściem w nieszczęściu było to, że Młodszy wziął sobie na poniedziałek dzień wolny w celu tuningowania samochodu. Dzięki temu w miarę szybko wziął udział w transporcie teściowej do szpitala. Zaopatrzoną już następnego dnia przywiózł do naszego domu na rekonwalescencję.
Teściowa została wyraźnie stuningowana czyli wyposażona w gustowne śruby stabilizujące kości,
a ponieważ w każdej sytuacji trzeba szukać dobrych elementów to my je natychmiast znaleźliśmy.
Mamusia mojej żony złamała dokładnie tę samą rękę w której nie zrosły jeszcze kości środkowego palca. Usztywniony palec w na stałe pokazuje „fucka” co jest powodem odrobinę złośliwych komentarzy.
No nie mogłem się powstrzymać gdy biedaczka poprawiając się, podnosiła rękę do góry.
Teraz wulgarnie usztywniony palec jest zasłonięty przez chustę, która utrzymuje wszystko w miejscu. Gdyby to była druga ręka to nasza sytuacja byłaby zdecydowanie inna czyli gorsza.
Tak to Wolny Elektron jak ją czasem nazywam. został zmuszony do przebywania w jednym miejscu, a z prac możliwych do wykonania, pozostało jej tylko ćwiczenie pamięci czyli mozolne wypełnianie krzyżówek.
Zaraz też pojawiła się kotka, która wdrapała się na kolana mojej teściowej i przywarła do miejsca złamania.
- O kot terapeuta – powiedziała wyraźnie zadowolona teściowa i jakby zapomniała, że wyżej wymieniona kota pogryzła ją jakiś czas temu, gdy ta próbowała zakończyć kocie wylegiwanie się na kanapie.
Potrzeba wolności co rusz wyrywa się z gardła teściowej, a wolność ta artykułuje się propozycjami pomocy
- Marysiu pomogę ci przy jarzynach
- Marysiu rozwieszę ci pranie
- Marysiu wyprasuję ci
Żona już nieco zmęczona jest tym cyklicznym odmawianiem pomocy.
Ja zażywam magnez z melisą, zżymam się na smak lawendy i błogosławię możliwość udania się na osiem godzin do pracy.
Jak sobie z tym radzić? Czasem najprościej, dając szansę.
Niespodziewanie na owo prasowanie teściowa dostała zgodę.
Kto miał chociaż raz w ręce żelazko ten wie, że do prasowania niezbędne są dwie zdrowe ręce.
Przy trzeciej próbie, żelazko stanęło grzecznie na podstawce a teściowa zległa na kanapie.
- Może częściej powinnaś jej dać próbować? Chcesz magnez z lawendą?
Nie chciała.
Po latach kontaktów z różnymi lekami, melisa i lawenda brzmią mało poważnie.
Cały czas trwają odwiedziny koleżanek lub kuzynek. W tym doborowym towarzystwie znalazł się nawet syn, na co dzień żyjący w wyspiarskim klimacie Irlandii.
No ale jak to mówią - odwiedzić chorego to trzysta dni odpustu.
Parzę herbatę lub kawę, czasem podaję ciasta i błogosławię propozycję farmaceutki.
No gęba śmieje mi się od ucha do ucha.
Można kochać teściową?
Z niewielką ilością melisy? Oczywiście
Dzisiaj z rana była już umówiona fryzjerka. Dzień się jeszcze nie skończył.

21 komentarzy:

  1. 1. Spójrz na to metodą Pollyanny - świetnie, że złamała rękę, bo mogła przecież złamać miednicę i wtedy dopiero byłby kłopot.
    2. Zgadzam się, że zachwyty Pollyanny były co najmniej podejrzane, bo czerpały radość także z nieszczęść ludzkich.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pozytywach złamania ręki rozmawiałem z żona już w tym samym dniu.
      Mogłaby by być miednica i wtedy rzeczywiście, jak mówią dupa
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Kurcze, tylko czy ja bym po tej melisie z lawendą nie chodziła jak śnięta ryba . Hmmm
    A może to Teściowej trzeba podrzucić?
    Dla Teściowej dużo zdrowia, dla Małżonki dużo cierpliwości życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej melisy i lawendy jest jak kot napłakał, ale autosugestia nadrabia
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja też o tym pomyślałem, tylko co najmniej 3xdziennie

      Usuń
    3. Ponoć już sam magnez uspokaja
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Mnie się zdaje, że Ty po prostu chodzący spokój jesteś, bo w takich tabletkach, co to mają "mnóstwo w jednym" dawki tego "mnóstwo" są niewielkie. Albo zadziałał efekt placebo.
    Co by przyczyną nie było, oby Ci na długo starczyło. A propos: jak długo szanowna teściowa tylko jedną rękę będzie miała czynną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chwilach stresu nie poddaję się panice tylko klnę koncertowo.
      Teraz podziwiam siebie za elegancję języka
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Czyli opanowanie i dbałość o ładną polszczyznę... hm ... teściowe to jednak mają dobry wpływ na zięciów ;-)))

      Usuń
  4. Przede wszystkim gratuluję wspaniałego tekstu /co nie znaczy że inne twoje teksty są mniej wspaniałe/.
    Można z niego wyciągnąc kilka wniosków, mi.inn. ten, że melisa z lawendą są dobre na wszystko.
    To oczywiście żart, bo wyobrażam sobie, że sytuacja jest bardzo trudna i atmosfera w domu napięta.
    Akurat wyczuwam i kumam, bo sama leżęw łózku od kilku dni z kilkoma chorobami.
    Życzę siły w każdym znaczeniu tego słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja szybkiego powrotu do zdrowia
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Klik dobry:)
    Można też prasować na trzy ręce. ;)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem rzeczywiście przytrzymywałem jakis rąbek na trzecia rękę
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Ja cież! serdecznie współczuję, ale miast tych zielsk doradzam mocny alkohol, nie dasz rady biedaku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka złamana do ześrubowania ręka zrasta się chyba niestety dość długo (nie znam się, nikt mi się w rodzinie nie łamał, jakieś genetycznie mocne kości)
      Mocny alkohol mógłby doprowadzić do
      a) uzależnienia
      b) ruiny psychicznej
      c) ruiny finansowej (nawet zwykłej czystej darmo nie dają, a przecież taki stres należałoby sobie czymś lepszym wynagrodzić) :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję że ruin uniknę a uzależnienie? Całę życie zmagamy się z jakimiś uzależnieniami
      Rozsądek przede wszystkim
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Nie mogę nadużywać sprawdzonego lekarstwa. Dopiero w zeszły weekend. Ech...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zateściowieni jesteście jednym słowem :), faktycznie chwała melisie! :))
    Będę pamiętać. Też by mi się ostatnio przydała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sytuacja jest u nas dynamiczna. Wszystko zmienia się jak w przysłowiowym kalejdoskopie
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Jestem fanka melisy. Stosuje ja prywatnie i służbowo na równi z czekoladą. Polecam:)))

    OdpowiedzUsuń