czwartek, 4 lutego 2016

Być jak Mark Zuckerberg

 T-shirt, jeansy i amerykańska kurtka wojskowa pojawiały się w moich wpisach co jakiś czas.To tak zwany zestaw firmowy z którego mógłbym korzystać na okrągło. W tygodniu, w niedzielę i święta. Już nawet nie zwracam uwagi na to, czy w tym naszym małym wiejskim kościółku ktoś się na krzywi.
- Mógłbyś założyć tę skórzaną kurtkę - sugeruje żona.
- Tyle koszul, a w żadnej nie chodzisz – narzeka - wkoło tylko te T-shirty. Po te koszule wiszą w szafie ? .
- Bo jak je widzę, mam poczucie posiadania bogatej garderoby. Innymi słowy mam poczucie dobrobytu.
I tak dookoła. Nie myślcie, że nigdy nie zastanawiałem się nad tym co mówi do mnie żona.
Nigdy nie stoczyłem się do tak zwanej eleganckiej obojętności, związanej z długim stażem małżeńskim.
Zawsze jednak na końcu dochodziłem do wniosku, że najważniejsza jest wygoda i estetyczny wygląd. A sama estetyka to rzecz względna, więc...
A że ubieram się w nudnym stylu? No cóż.
W myśl jednak starego powiedzenia o kropli która drąży skałę, zaczęły nawet do mnie te żonine argumenty docierać i już gotów byłbym przyznać jej rację, gdyby nie tekst jaki przeczytałem w Polityce
Oto fragment:
Prosty, szary T-shirt – to atrybut szefa Facebooka Marka Zuckerberga, z którym się nie rozstaje od momentu, kiedy stał się jednym z najmłodszych miliarderów na świecie. 
25 stycznia Amerykanin opublikował na swoim facebookowym profilu zdjęcie z szafy wypełnionej jedynie szarymi koszulkami, pytając swoich fanów, co powinien założyć do pracy pierwszego dnia po urlopie ojcowskim.”
Lenistwo? Brak pomysłów? Nic bardziej mylnego. Współzałożyciel Facebooka tłumaczy, że szary T-shirt to... minimalizacja koniecznych do podjęcia decyzji.”
Według Zuckerberga decyzje dotyczące nawet tak błahych rzeczy jak ubieranie się czy jedzenie odbierają energię, którą można spożytkować na podejmowanie innych, ważnych decyzji.”
Zuckerberg nie jest jedynym znanym człowiekiem, który kojarzy się ze stałym „uniformem”. Steve Jobs, założyciel Apple’a, znany był z noszenia głównie czarnych golfów.*
Zasunąłem na głucho szafę z koszulami. Może Zuckergerg, mógł Jobs, mogę i ja.
Od razu też użyłem Markowej teorii o marnowaniu czasu.
- Kochanie mój T-shirt to... minimalizacja koniecznych do podjęcia decyzji. No i to co wkładam to nie brak stylu, ale od teraz styl Zuckerberga.
Mam jeszcze taki problem, że w szafie leżą czarne i granatowe koszulki. To powoduje dylemat, ale od dzisiaj nie kupuje już granatowych i strata czasu trwać będzie wyłącznie do zużycia tych w niewłaściwym kolorze.
- A co zrobisz z tym wyzwolonym od decyzji czasie – zapytała żona, dowodząc mi w ten pokrętny sposób, że pomimo przeżytych lat umiejętność logicznego myślenia nie jest jej obca.
Niepotrzebne pytania mógłbym po męsku złożyć na karb damskiej czepliwości, ale elegancko nie zrobiłem tego.
- Jeżeli dodatkowo zacznę kupować wino w zakręcanych butelkach, to oszczędzę też na wyciąganiu korka. Z tego robi się już pokaźny kapitał wolnego czasu i choć być może prochu nie wymyślę, a Facebook traktuję z życzliwym minimalizmem to zaoszczędzony czas poświęcę na rozmowę z Tobą.
Być może nie wymyślę prochu ? Bądźmy szczerzy, z pewnością go już nie wymyślę.
Jak ktoś nie urodzi się dla pieniędzy to nawet garderoba mu nie pomoże – powiedziałem do siebie wyrzucając kupon z losowania „Lotka z plusem”.
Biorę zawsze jeden kupon na chybił trafił.,bo jak mi będzie pisane to jeden wystarczy. Jeżeli ktoś ma inne plany wobec mnie to nie wystarczą nawet czterdzieści i cztery, bez względu jak bardzo tajemniczo brzmi ta liczba.
- Tak, zdecydowanie ma inne plany – dodałem - mnąc w palcach wydruk z lottomatu.
Co nie znaczy przecież, że nie mogę być choć trochę jak Mark i Steve razem wzięci. Ciepło robi się na sercu nawet wtedy gdy grzejemy się w blasku cudzej chwały.
A poza tym?
Poza tym to jestem prawie idealny. To jednak nie zwykła zarozumiałość, tak ocenił mnie pewien mój znajomy zaraz po przeczytaniu ostatnich wpisów na blogu.
- Kulturalnie czytasz, kulturalnie pijesz i tak kulturalnie przeżywasz tragedie. Czy ty kiedyś odwieszasz, aureolę na wieszak?
- Nawet nie wiesz jak często
Nie uwierzył mi. Przeczytałem jeszcze raz swoje ostatnie wpisy. Też jakby trochę przestałem sam sobie wierzyć. Trzeba upaść i nieco się sponiewierać. Przecież to tak bardzo po ludzku, upaść i podnieść się.
- Bądź człowiekiem - podpowiada mi ciemniejsza strona mojej duszy, a na poparcie swojej tezy umysł podrzucił mi cytat z Wieszcza
Bo kto nie był ni razu człowiekiem, Temu człowiek nic nie pomoże.
A zaraz jeszcze jeden
Hej, sowy, puchacze, kruki, I my nie znajmy litości: Szarpajmy jadło na sztuki...
No właśnie, sowy – ucieszyłem się
Otwarłem „kontakty” w swoim telefonie
- Sowa, Sowa, Sowa. O jest Piotr Sowa. 667 89... coś tam, coś tam.
Sygnał i granie na czekanie. To granie mnie cholernie wkurza, żeby nie powiedzieć dosadniej.
Bo albo niech gra albo niech pika. Pod żadnym pozorem razem. Jak tę babę co to przyszła do lekarza z powodu tego, że wszystko ja wkur..a.
Diagnoza lekarska była prosta,
- To wszystko w związku z brakiem seksu – powiedział lekarz - a więc możemy temu zaradzić tu i teraz
Baba zgodziła się, bo to wkur...e strasznie ją już męczyło.
Kiedy doktor wziął się do roboty, baba czekała chwilę i zaraz wyrzuca z siebie.
- Doktorze, niech pan się w końcu zdecyduje. Albo pan wkłada albo wyciąga, bo mnie to niezdecydowanie strasznie wkur...
Żeby tylko nikt nie wyciągnął z tego powodu tego suchara pochopnych wniosków, ponieważ mnie wkurzają tylko niektóre rzeczy.
Nie zdążyłem jednak zrobić spisu wkurzających rzeczy, bo w słuchawce już odezwał się Piotruś
- Cześć Piotruś. Nie chciałbyś się nieco sponiewierać? Terapeuta mi zalecił – dodałem na usprawiedliwienie.
- Wiesz Antek, trochę się sponiewierałem w zeszłym tygodniu, ale jak trza to trza.
- No i o to chodzi. Przyjaciel to ten na którego zawsze można liczyć.
Wziąłem się do roboty. Kiedy kończyłem żona zapytała
- Po co ten dodatkowy wieszak w przedpokoju?
- Na aureolę – odpowiedziałem szybko
Mina żony bezcenna, za powtórne bycie człowiekiem zapłacę kartą kredytową.


22 komentarze:

  1. z czarnym i granatowym to się zastanów, strasznie na tym widać kocie kłaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość do czarnego narodziła się przed kotem.
      I tak już zostało.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. No ale znów czarne wyszczupla, co w Twoim przypadku może oznaczać łatwość schowania się za szpadlem...:((
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Wzrost całkiem jak styl do szpadla i jeszcze to optyczne wyszczuplenie.
      Czasy teraz trudne, może się przydać
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wybacz... nie pomyślałem, że tak na to spojrzysz... Czasem rzeczywiście wyłazi ze mnie stajnia:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Spokojnie Mości Wachmistrzu. Mam spory dystans do siebie, a o swoim wzroście sam piszę prowokująco i to od lat. Pogłębiłem tylko Twoją myśl bo wyobraźnia dzięki bogu dopisuje.
      Proszę się nie kajać bo jak to się mówi - No problem !
      Jeszcze raz pozdrawiam

      Usuń
  3. ...." Kochanie Twój T-shirt to... minimalizacja koniecznych do podjęcia decyzji...."więc wyrzucamy koszule ,bo tylko się kurzą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by zaburzyło moją świadomość posiadania
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Nie koszulka , czy jakiś golf czynią Cię wielkim . Szacun, Mistrzu! . Pozdrawiam, Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do golfa to ja mam znowu zbyt krótką szyję. Znalazłem jednak na to radę. Zawijam golf nie na dwa a na trzy.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tobie to jednak łatwiej odnaleźć się w minimalizmie, w końcu Mark i Steve, to męskie wzory, A nam kobietom czarny , granatowy i do tego golf nie wystarczą. tzn. mnie nie wystarczą, a zatem pozostaje ciągła rozterka i marnowanie czasu , bo uwielbiam zabawę kolorami, fakturą i wzorami w ubieraniu się.
      Może i biedna jestem, ale za to w różnych tonacjach. Hanula

      Usuń
  5. Jeśli to żona w Waszym domu prasuje, to powinna się cieszyć jak-nie-wiem-co! Prasowanie koszul to masakra!
    A granie na czekanie dodają w wielu sieciach z automatu. Właściciel nawet nie wie, że dzwoniący słyszą jakieś mega dobre (he, he) przeboje. Dopiero jak ktoś z dzwoniących nie wytrzyma i do tego jest odważny i uświadomi właściciela to ten może to usunąć. Tak więc sprawdź cz aby sam nie zapodajesz "grania na czekanie" ;-)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prasuje do spółki z teściową która ponoć to lubi.
      Muzyki nie mam, sprawdzałem
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Aaaaa, no to powinieneś nosić te koszule częściej, co by teściowa mogła robić co lubi ;-))))

      Usuń
  6. Dobry pomysł, tez sobie kupię wieszak na aureolę. Że też wcześniej na to nie wpadłam zazwyczaj upycham ją w szufladzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błąd z tą szufladą. można niechcący przytrzasnąć i wtedy nie świeci równym światłem a jedynie szaleńczo mruga
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Te wszystkie Zuckebergi to zupełnie coś innego niż my. Wzorować się na nich należy jedynie w tym nieprzejmowaniu otoczeniem, a nie dosłownie :). I skoro ładnie Ci w aureoli, to noś, noś i nie zastanawiaj się! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się właśnie przejmuję i to najbardziej po nocach
      POzdrawiam

      Usuń
  8. Klik dobry:)
    Antoni, nie odwieszaj aureoli. Trzeba ją nosić, jeśli twarzowa. :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie chwile że trzeba, żeby nie zwariować
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Ja też lubię ciemne koszulki, ale nie z tych samych powodów co bohaterowie tej opowieści.
    Aureoli nie zdejmuję nawet na noc. Jeśli się zdarzy, że się przechyli, to żona zaraz ją poprawia

    OdpowiedzUsuń