środa, 21 października 2015

Takie sobie przypadki

Przypadek – kategoria gramatyczna, przez którą odmieniają się rzeczowniki, przymiotniki, liczebniki, zaimki, imiesłowy. Tak zaczyna Wikipedia. Nie pamiętam jak kończy ale wiadomo ile problemów powodowało w wieku szkolnym samo zapamiętanie nazw przypadków. A do tego jeszcze te pytania.
Mianownik: Kto? Co? Dopełniacz: Kogo?, Czego? Celownik: Komu? Czemu?.
I tak dalej i tak dalej
Odnoszę wrażenie, że teraz całkiem sprawnie posługuje się przypadkami. Można by rzec, że intuicyjnie. Dlatego po przeczytaniu poniższego cytatu pomyślałem - celownik ( Komu? Czemu?) Pytanie moje nie brzmi jednak komu, czemu?, tylko skąd taka gramatyka?

Redaktorowi odpowiedzialnemu popularnego portalu można by powiedzieć z wykorzystaniem mianownika – Wyszło szydło z worka, przy czym daleki jestem od naśmiewania się z cudzych nazwisk. Moje jest wystarczająco śmieszne.
      Z wiekiem dojrzewa się do robienia nalewek. Wiadomo bowiem, że to czas jest najlepszym ich dodatkiem. Taka na przykład dereniówka, zaczyna naprawdę smakować w trzecim roku leżakowania. Swoją ratafię próbuję dopiero po trzech kwartałach. Wiek albo inaczej mówiąc cierpliwość i umiejętność wyczekiwania. Osobiście znam takich osobników którzy nie pamiętają już smaku swojej tegorocznej wiśniówki. No cóż, jak w słynnym kabarecie Smolenia i Laskowika.
- Są takie narody co to w piątek sadzą ziemniaki a wykopują je już w poniedziałek.
- A wegetacja? - pada pytanie
- Wegetacja wegetacją, a jeść trzeba
No właśnie, trudno walczyć z pragnieniem mając na oku i w zasięgi ręki pękaty kształt słoja.
A więc, owoce, alkohol, czas i co jeszcze?
Na to pytanie odpowiedzieli mi redaktorzy tego artykułu.

Przyznam szczerze, że pierwsze słyszę. Poza tym jaki to ser? Biały?, żółty? Czy tylko krowi?, a może owczy lub kozi?. Z zainteresowaniem nacisnąłem link by zajrzeć głębiej.
Na naukę w końcu nigdy nie jest zbyt późno.


Z jednej strony uspokojenie, że z przepisami jestem na bieżąco z drugiej rozczarowanie któremu po raz kolejny daję wyraz na łamach bloga.
        Piłka siatkowa stała się teraz popularną dyscypliną bo przecież wiadomo, że sukces ma wielu ojców. Sam nie potrafię sobie odpuścić transmisji z prestiżowych występów. Ostatnio co przyznaję z lekkim wstydem, śledziłem transmisję w czasie godzin pracy.
Rzuciłem sobie podgląd w Onecie i co kilka chwil odczytywałem komunikaty o sytuacji na boisku. Tak w końcu wygląda Internetowe on line.
Po jednej z udanych zagrywek, oczom moim ukazał się następujący komunikat.
Powiało ciepłem, ale takim jakimś dziwnym. Zaraz też mój przewrotny umysł pozwolił sobie na uwagę, że jak w tym kraju pójdzie tak jak idzie to gra w siatkówkę może zostać zabroniona.
A jak nie sama gra to zabroni się radości i euforii.
Kto to widział żeby dorosły facet przytulał się na wizji do innych dorosłych facetów?
Niemożliwe?
Możliwe. Jeden facet obciął psu ogon bo zwierzę za bardzo nim machało na widok teściowej. A gdzie tam teściowej do środowisk LGBT.
Pomysłowość ludzka w sprawie organizacji życia innym nie zna granic
Uspokajam. Moja suka ogon posiada chociaż teściowa cały ostatni tydzień spędziła pod moim dachem.
Po powrocie z Hiszpanii, najpewniej na wskutek zmiany klimatu zakręciło się biedaczce w głowie i córka (w tej roli moja żona) wolała mieć ją na oku. Ja też miałem ja na oku ale jakby w inny sposób.
- Niech się mamusia nie wybiera przypadkiem do Tybetu. Wie mama jaka to różnica klimatów? - próbowałem ją zawczasu zniechęcić.
- Ale ja się do Tybetu nie wybieram – odpowiedziała zdezorientowana.
- Dobra, dobra. W zeszłym roku oddałbym rękę za to, że mama na Gibraltarze nie zagości. A teraz co? Teraz musiałbym obsługiwać glebogryzarkę jedną ręką.
     Zanim wybiorę się jednak do ortopedy po przegranym zakładzie, najpierw wybiorę się do laryngologa
Słucham cyklicznie chociaż podświadomie piosenki niejakiej Natalii Nykiel. Piosenka leci z radia w tle innych zajęć a nazwisko wykonawczyni z niczym mi się nie kojarzy.
- Nie umiem być suką – śpiewa panienka i to mnie dziwi, bowiem to umiejętność obecnie dość powszechna i co najgorsze powszechnie wykorzystywana.
Aby poznać istotę rzeczy, zajrzałem do Internetu aby z tekstu wywnioskować - dlaczego?
Dlaczego nie umie być ową suką i dlaczego być może by chciała?
Czytam tekst i tu pełne zaskoczenie
...Nie umiem być sługą a,
A Ty sypiesz mi piach w oczy
Mam dosyć już chłopców co
Nie potrafią mnie zaskoczyć.
A więc nie suka a sługa co czyni pewną subtelną acz zasadniczą różnicę.
Chociaż dwa kolejne wersy świadczą jednak, że nie tak daleko odleciałem.
- Idę do laryngologa - zdecydowałem - na NFZ co jednak trochę potrwa.
A może w tak zwanym międzyczasie, na zasadzie jakiegoś większego kompromisu, niektórzy młodzi wykonawcy udaliby się do logopedy?
Co wam szkodzi ?

14 komentarzy:

  1. Robisz nalewki? Toś bratnia dusza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tez sobie pomyślałem czytając Twojego bloga
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Logopedę bardzo polecam. A ludzie dodatkowo łączą słowa i wychodzi bełkot, gdy jeszcze pół słowa połkną z głodu, to czysta tragedia ze zrozumieniem co mówią, lub co chcieli powiedzieć a może oni sami nie wiedzą?
    Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko sztuka epistolografii zamiera ( zamarła ) ale i sztuka wypowiedzi też
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Mieliśmy (my = żona + ja) styczność z problemem wymowy. Jedno z naszych kilkuletnich dzieci nie rozróżniało w pewnej chwili głosek dźwięcznych od bezdźwięcznych. Na szczęście kilka dłuugich miesięcy pracy wystarczyło. Pani logopeda walczyła z tym bardzo ofiarnie, a my ćwiczyliśmy w domu niczym galernicy. Pamiętam, że najciekawszym wydarzeniem było przeczytanie przez dziecko słowa "tuba". "T" udźwięczniło, a "b" ubezdźwięczniło.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że teraz to nade wszystko niechlujstwo. Próba mówienia językiem SMSa
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Antoni, czas zrozumieć, że teraz "rządzi" pokolenie niedouczone... To nie to co "za naszych czasów":)))
    Aż nie wierzę, że coraz częściej powtarzam ten wyśmiewany za młodu frazes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się świadomie nie używac tego określenia, ale podświadomie jakoś wychodzi
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Jako, że nie stać mnie na kupne dobre trunki, ostatnimi czasy coraz częściej myślę o domowych nalewkach... tylko czy mi cierpliwości wystarczy...?
    W naszych czasach dbało się o dobrą dykcję a teraz wystarczy dykcia ;))) Laryngolog Ci nie pomoże, trzeba resztę wysłać do logopedy ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy z czasem będziesz jej miała coraz więcej
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Logopeda to jedno, dwa jakby jeszcze posłała niektórych jeszcze raz na j. Polski by nauczyli się elokwencji, poczytali wiecej poezji itd. niektórych tekstów nawet słuchać się nie da tak ranią uszy... i co najgorsze znani artyści, jak np. Steczkowska też już śpiewa teksty na poziomie gimbazy... :(
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naleweczki - dobra rzecz - nawet te młode, byle cieszyły ciało i duszę. Niechby i serce też.

    OdpowiedzUsuń
  8. To pewnie w ramach solidarności blogowej ja z kolei też odhaczam kolejne wizyty u specjalistów. Laryngologa też bym chętnie odwiedziła, bo i ja chwilami nie do końca dobrze słyszę, a może to inni nie do końca dobrze mówią? :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  9. To wszystko pośpiech Wysoki Sądzie, to tylko pośpiech...
    Nie tak dawno pokazano na fejsbuku tekst celowo napisany z przestawianiem liter, aby każdy mógł się przekonać, że to zupełnie nie przeszkadza w szybkim czytaniu ze zrozumieniem. Ciekawe, że reakcja była pozytywna

    OdpowiedzUsuń