wtorek, 18 sierpnia 2015

Jak w filmie tak w życiu

Jest taki stary już film produkcji polskiej „Wielki Szu” z Janem Nowickim w roli głównej. Rolę krótką ale niebagatelną jak na tamte czasy grała tam pani Grażyna Szapołowska. Który z facetów jej nie pamięta? Ale to już temat na osobny post.
Jan Nowicki czyli tytułowy wielki szuler karciany stosuje w swoim życiu jedną podstawową zasadę którą dzieli się z pewną tak zwaną pracującą dziewczyną ( w tej roli Dorota Pomykała)
– Jedź tak jakby wszyscy cię chcieli zabić.
Dlaczego o tym piszę?
Bo to kuźwa prawda
Na liczniku mojego motocykla 780 kilometrów i pierwszy przegląd, sytuacji zaś w których strach zatrząsł mi dupskiem już tyle, że i ja śmiało mogę błysnąć życiową historią w gronie brzuchatych harleyowców.
Dlaczego jadący przed samochodem motocykl wywołuje potrzebę wyprzedzenia go, bez względu na ilość wolnego miejsca?
Czy kierowcy uwierzyli, że motocyklista ma oczy dookoła głowy i wyprzedzają człowieka z lewej i prawej strony.
Przy pierwszym takim wyprzedzaniu mnie z prawej byłem zbyt wystraszony by się jak to mówią zesrać ze strachu. Tu muszę dodać, że taki strachliwy to ja znowu nie jestem.
Inni motocykliści pozdrawiają mnie machnięciem dłoni. Oddaję pozdrowienie lub tez je inicjuję.
Tylko skutery zachowują się jakoś inaczej. Czyżby trzymanie nóżek razem ograniczało fantazję i zabawę?. Teraz mówi się „fun”
Obliczyłem spalanie z pierwszego baku, działa na wyobraźnię. Drugi bak tylko podtrzymał na mej twarzy uśmiech zadowolenia.
Teoretycznie na jednym baku mogę … Nie nie nad morze nie dojadę, ale pewnego zakonnika co to wbrew tytułowi nie jest ani moim ojcem ani tym bardziej dyrektorem mógłbym odwiedzić.
Kiedy rzuciłem takie obrazowe możliwości zasięgu usłyszałem, że nie mam po co wybierać się bo nie mam moherowego kasku. A cóż to za problem dla mojej żony?
Spokojnie, póki co nie wybieram się. Niektórzy wyczuli, że polityczne wahadło odbije na maksa w prawo i już teraz rezerwują sobie miejsce przy stopniach ołtarza.
Moja opinia o polityce od lat pozostaje więc negatywna i niezmienna
Kask też kupiłem nowy. Ten stary posiada wartość emocjonalną i praktycznie żadnej ochronnej. Kiedy podnosiłem głowę wyżej, pęd powietrza zsuwał mi go na tył głowy.
Nowy posiada europejskie atesty, ściśle przylega do głowy a w czasie jazdy muchy nie wpadają między zęby. Oprócz opuszczanej szybki posiada też drugą przyciemnianą, opuszczaną z góry kasku, No czuję się jak pilot MIG-a.


Tylko gdy chcę dotknąć twarzy to za każdym razem trafiam w szybkę.
W sobotę odwiedziłem matkę czyli zrobiłem dwa razy po siedemdziesiąt kilometrów. Po powrocie wypiłem kawę i byłem gotów na na kolejne sto pięćdziesiąt.
Tak się uzależniam, że muszę zacząć sobie dawkować. W poniedziałek to natura zdecydowała za mnie i było mi tak jakoś nijak gdy rozpierałem się w fotelu samochodowym a przed oczami migały mi wycieraczki. Oprócz motocykla chyba tylko heroina uzależnia od pierwszego użycia. Z resztą co do tej drugiej sprawy nie mam doświadczenia i musiałbym zapytać fachowca a przyznam że znam takiego.
Zacząłem jak poprzedni post od opisu filmu. Tym razem bardzo starałem się aby zostawić pole do wyobraźni i nie zdradzić zakończenia. A wszystko to z powodu tej blogowej wymiany zdań pod poprzednim postem
~Beata
- Panie Relski, wie Pan co to spojler? Wielkie dzięki…
~Antoni Relski
- Że wygadałem jak wygląda zakończenie? A ja myślałem, że nie ma już w tym kraju osoby która tego filmu nie widziała. Poza tym celem tego wpisu nie była recenzja filmu
Pozdrawiam
~Beata
- Nie każdy czytelnik tego bloga ma ten sam rocznik co jego autor. Nie wiem czy mogę dalej czytać bo nie wiem czego się jeszcze mogę spodziewać
~Antoni Relski
- Muszę przyznać, że bywam nieprzewidywalny
Zawsze podkreślam swój zaawansowany wiek i czynię to z jakąś perwersyjną wprost przyjemnością  a gdy usłyszałem to samo od kogoś innego to przez moment poczułem się staro. 
Aby nie rozważać kłucia w boku i trzeszczenia w krzyżach, ostanie zdanie mojego komentarza traktuje jak życzenia dla siebie i deklarację na forum - żebym tak jak najdłużej pozostał nieprzewidywalny.

31 komentarzy:

  1. Wczoraj przed moją klatką schodową zaczepiły mnie trzy dwudziestoletnie, na oko, ładne dziewczyny. Pragnęły dyskusji na tematy religijne i szły o zakład, że marzę tylko, aby zbliżać się do Absolutu, który - podobno - reprezentowały. Najbardziej uwłaczające było to, że to one zaproponowały, abyśmy przenieśli dyskusję do mnie do domu. Zrozumiałem, że w ich oczach nie jestem niebezpiecznym samcem, czyhającym na ich cnotę, tylko posiwiałym, choć może i wygadanym starszym panem. Odmówiłem kontynuacji znajomości pod pozorem pilnej konieczności przyjęcia mojej dziennej dawki cholagogi i poszedłem się frustrować do domu. Może też sobie kupię motocykl.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście ból kiedy zaczynają nas uważać za niegroźnych. Zastanawiam się czy to boli za każdym razem czy idzie się do tego przyzwyczaić. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka i z czasem idzie się przyzwyczaić do tego przyzwyczajania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli tak mówisz to jak to mówią - przyjmuje los z dobrodziejstwem inwentarza
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Mam taki kask z dodatkową szybką przeciwsłoneczną. Super sprawa. W ogóle cieszę się, że przybył nowy miłośnik jazdy motocyklem. Przejechałam dużo kilometrów jako "plecaczek' i mieliśmy sporo nieciekawych sytuacji na drogach. Jeszcze chyba mnóstwo czasu minie, zanim kierowcy samochodów uznają motocyklistów za równoprawnych użytkowników szos.

    Również życzę, żebyś był jak najdłużej nieprzewidywalny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panowie, wasze bóle to fraszka:)) Nie wiecie co czuje kobieta, której zaczęto ustępować miejsca w tramwaju:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego w końcu uczyliśmy nasze dzieci. A że czasem źle ocenia wiek...
      Najtrudniejszy pierwszy raz, potem jak pisze Tatul można się przyzwyczaić.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. "Wielki Szu"?... po prostu kult... świetna jest też książka napisana na podstwie scenariusza...
    heroina nie uzależnia po jednym razie... to mit... musi być minimum miesiąc używania intensywnie non-stop...
    /właśnie trafiłeś na fachowca od pomagania ptysiom, co mieli tego pecha/...
    natomiast co do motocykli... kiedyś funkcjonowało wśród kierowców samochodów słowo "dawca" /że niby dawca nerek/ na określenie motocyklistów... najciekawsze jest to, że im gorzej ktoś prowadził, tym chętniej tak mawiał... ale od jakiegoś czasu nie spotykam się z tym określeniem już... dlaczego?... nie wiem... bo chyba nie dlatego, że podniósł się ogólny poziom umiejętności za kółkiem, bo w to akurat wątpię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam znajomego od tej drugiej strony, ale on teraz, spędza swoje życie w DPS-ie
      Co do dawców, moda się zmieniła, pewnie i świadomość. Teraz być dawcą ( potencjalnym ) to takie szlachetne.
      Sam podpisałem deklarację
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. jaki dawca? jak taki motocyklista ma pecha i "wywrotkę' przy sporej szybkości, to już nie ma co dawać. Nas spotyka nagminne wymuszanie pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi, wyprzedzanie "na chamca", na trzeciego. Co tam motocykl, przecież takie panisko na 4 kółkach ma silniejszy sprzęt, który jak czołg zepchnie dwa kółka na pobocze. Z drugiej strony są motocykliści, którzy skutecznie psują wizerunek tym spokojnym. Wkurza mnie manifestowanie jazdy na jednym kółku, manewrowanie (nieuzasadnione) między pojazdami przed światłami i zap...e na maksa przy ograniczeniach prędkości.
      Cieszy, że coraz częściej kierowcy samochodów, widząc motocykl, rozjeżdżają się i przepuszczają go do przodu. Fajna sprawa.
      Szerokiej drogi i gumowych drzew:)

      Usuń
    3. Przepraszam, zdania miały być rozpoczęte wielka literą.

      Usuń
    4. nadal powszechnie o szaleńcach na motorach mówi się "dawcy narządów" ...

      Usuń
    5. Ja tam na jednym kole nie mam szans zresztą nigdy mnie to nie pasjonowało. Teraz czuję wiatr na twarzy i to mnie cieszy.
      Easy rider? czasem wydaje mi się że jak w filmie "Gang dzikich wieprzy" Widziałaś? Jeżeli nie to polecam
      Pozdrawiam

      Usuń
    6. bo najlepiej być kierowcą tira w Australii, takiego pociągu na sześć przyczep... droga jednopasmowa i "po prostu jadę, a wy z naprzeciwka róbta co chceta, to wolny kraj"... pół biedy jak po bokach pustynia, ale jak trafi się busz? :)...

      Usuń
    7. Widziałam oba filmy. Kiedy wsiadam (jako plecaczek) na motocykl, to czuję, że za chwilę ulecę. Bardzo lubię jazdę na motocyklu. Teraz czekam, kiedy trochę biodro mi się podreperuje. Ten sezon mam z głowy, ale w przyszłym roku już nie odpuszczę.
      P. tylko nie TIRy. Chociaż z drugiej strony taki z ryjkiem, kominkiem-rurą wydechową, amerykański król szos z lat 50tych... KONWÓJ!

      Usuń
  6. Zazdroszczę. Realizujesz moje marzenie. Całe zycie marzę o motocyklu i wiem, że nigdy nie będę go miał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie nauczyło mnie żeby nigdy nie mówić nigdy. Na motocyklu tez już położyłem laskę, a tu proszę
      Sam nie wierzę, tylko raty mi przypominają
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. A ja Ci życzę by Twoje życzenie się spełniło . :) No i szerokiej drogi bo trudno Ci życzyć wiatru we włosach gdy głowa w kasku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale teraz kaski z wentylacją
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Jak mogłeś zaspojlerować film :-D
    Fakt, ze skutery sa jakieś inne, tak jak babki i pijaki na rowerach. Zazdroszczę realizowania pasji, chociaż motorów się boję, tzn. nie mam odwagi sama wsiąść, wole podziwiać z dystansu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i miłość platoniczna.
      Jeżeli zaś idzie o filmy przyjąłem tę uwagę i będę bardziej uważny przy ich opisie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Oj widzę, że faktycznie motocykl Cię uzależnił. Obawiam się, że dla mnie doświadczenie to byłoby równie wciągające, dlatego jeszcze motocykla nie mam. Może za jakiś czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz mnie naszły sentymenty. Tyle że z tylnego siedziska. Oj, się działo. I wiatr we włosach i przytulanie. I SHL Gazela i MZ.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gazela to miała futurystyczne kształty . Pamiętam
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Cześć Antoni
    Używając kiczowatego sformułowania: zapładniasz moją fantazję. Tylko jak cacko wnieść na pierwsze piętro bloku. A przecież nie zostawię na parkingu... Szerokiej drogi i rozumnych kierowców na niej. JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wróciłem do marzeń jak zmieniłem blok na dom
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Marzenia mam zamienię blok na dom :) Zadbane mieszkanie w bloku na parterze przed oknami z tyłu i przodu zieleń, aa dodam działkę też w miarę zadbaną szczególnie wiosną. :)
    Marzenia.
    Motory to mój chłop uwielbia i szybką na nich jazdę też, mnie się to jakoś mniej podoba nie wiadomo czemu. :) Gazele lubiłam najbardziej, pół Polski na niej zwiedziliśmy super - według mnie, maszyna.
    Widzę pędzących piorunem chłopców w kaskach, lecą jak na skrzydłach przed siebie bywa że prosto w niebieskie progi, za często tak się dzieje, za często.
    Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja postawiłem na rozsądek
      Pozdrawiam

      Usuń