piątek, 27 lutego 2015

Idzie, stoi, czy odchudza?

Denerwują Was reklamy w Internecie? Mnie też denerwują, zwłaszcza te przed materiałem filmowym. Szczególnie zaś wtedy, gdy do obejrzenia jest półminutowy materiał filmowy a sama reklama trwa trzy razy dłużej.
Być może z racji wieku uświadamiam sobie, że wiele już w życiu widziałem i rezygnuję z oglądania tego materiału.
Trudno i bez tego filmu na świecie dzieje się bardzo dużo.
Ponieważ ucieczka przed reklamami przypomina taką zabawę w policjantów i złodziei, specjaliści w tej dziedzinie wymyślili więc reklamy które pojawiają się na tle oglądanego właśnie materiału filmowego. Taka zbitka dwóch przekazów może być śmieszna jeżeli nikt nie zadba o dobór treści do tematyki filmu, może też jeżyć włos na głowie. Właśnie tego drugiego doświadczyłem kilka dni temu.
Oglądałem materiał o hitlerowskich obozach śmierci. Na ekranie pojawiła się puszka Cyklonu B i prawie w tym samej chwili na ekranie błysnęła reklama - odchudza już po pierwszym spożyciu.
Nie da się bezdusznego automatu ustawić na wrażliwość, ale może ta ludzka wrażliwość powinna ograniczy reklamy choćby w pewnych kategoriach.
Właściciele portali usprawiedliwiają to działanie hasłem – dzięki reklamie oglądasz to za darmo.
A co w życiu jest za darmo?
Stare powiedzenie mówi, że jak miałeś laskę za darmo to znaczy, że to ty ją robiłeś. Przepraszam za rodzaj porównania ale pasuje tu jak ulał.
Ulał nie ulał, ale jak to mówią mleko się rozlało.

***
Klarka zwróciła mi uwagę, że idzie wiosna.
Rzeczywiście. Zauważyłem kwitnącą leszczynę i przebiśniegi. Te ostatnie to raczej „przebiliście” bo gdzie tu szukać śniegu, oczywiście poza stokami.



***
Ja tej wiosny rzeczywiście jakby nie zauważyłem bo cała moja uwaga skierowana jest w inną stronę. Ta strona to ogon naszej suki. W zeszłym tygodniu suka stała się kobietą. Całą zabawę z tym przejściem natura rozpisała na jakieś trzy tygodnie. Mija pierwszy a więc lada chwila zobaczę za ogrodzeniem bandę czworonożnych erotomanów, gotowych wszelkich możliwych wyrzeczeń by dopiąć celu. Dopiąć lub zapiąć, jak to się określa w podwórkowym slangu.
Póki co suka taka jakaś rozkojarzona. Według znajomej weterynarz zaraz zrobi się narwana.
Narwana to ona już była. W zeszłym tygodniu usunęła mi włókninę spomiędzy iglaków.
Szesnaście metrów materiału smętnie dźwiga się do góry przy każdym silniejszym wietrze.
Zastanawiałem się o co chodzi, a to był zwyczajny i typowy zespół napięcia.
Trudno oczekiwać po zwierzaku, że ugotuje dwa garnki zupy pomidorowej jak w starym dowcipie.
Nagadałem jej ile wlezie, ale ona już miała ten swój lekko zamglony wzrok.

***
W czasie swojej nieobecności na blogu próbowałem również przedłużyć umowę na telewizję satelitarną i internet z pewnym wiodącym dostawcą usług.
To jednak nadaje się na całkiem osobnego posta.
Horror dramat i żużel.
I niech ktoś zaprzeczy, że reklamy wlazły z butami w nasze życie.

28 komentarzy:

  1. Czyli taka młodziutka suczka:). Oj, znam ten ból, gdy psicy na moment z oczu nie sposób spuścić, bo chmara wielbicieli za bramą czyha.
    Świetne określenie: przebiliście:)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś właśnie po sterylce z naszą sunią, piszczy za jedzeniem a jeszcze godzina zanim może podjeść trochę.:)
    Spędziliśmy 4 godziny u weterynarza. Nie zostawiamy (jako że emeryci to możemy) naszych zwierząt samych, czują obecność. Przy wybudzeniu głaskane i przytulane. Sunia najchętniej byłaby gotowa do biegania natychmiast prawie, gdyby się w łepetynce nie kręciło. Być może w przyszłości unikniemy ropomacicza czy innych "przyjemności". Dlatego na to się zdecydowaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak zrobimy ale to za jakieś dwa-trzy miesiąće.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. U mnie też kwitną, ale raczej są to przebitrawki. Zamierzacie się tak męczyć z suką i jej erotyzmem? Doświadczałam tego cale żcie i gdybym znów miała mieć psa, to samca, a gdy jakimś trafem sukę, to do kastracji, bez litości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psa miałem. Suka to świadomy wybór. A sterylizacja zgodnie z planem za dwa miesiące
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Reklamy wlazły w nasze życie, nie ma na to rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego z reklamami nie walczę tylko apeluję o rozum
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Z reklamami nie zaprzeczy... nawet przerywają nagrania albumowe zespołów. Pierwsza piosenka, reklama druga piosenka, reklama... i tak kilkanaście piosenek i kilkanaście reklam. uważam to za bezczelność.
    Ciekawa jestem, jakie to przeboje spotkały Antoniego w temacie- umowa:) Ja "powalczyłam' w sądzie ostatnio i jestem wyczerpana nerwowo.
    Biedna psina, musi coś robić, bo ją "natura rozerwie". Może ta włóknina jest lepsza od stu wykopanych w trawniku dołków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dołki w trawniku też są
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. UPS! ale się porobiło, jeśli o to chodzi, to rzeczywiście dramat i żużel. Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko, że to inna platforma.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Vulpian de Noulancourt28.02.2015, 16:15

    Rozważ, Antoni, co by było, gdyby zamiast jednego psa mieć na działce psa i stadko rozkosznych, puchatych szczeniaczków. Może nawet zagustowałbyś w takiej przemianie?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każe z tych puchatych, rozkosznych szczeniąt ma dupsko z drugiej strony.
      Za stary wróbel jestem by się dać nabrać na plewy
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Mnie też to wkurza, wolałabym za pieniądze ale bez reklam. Ale wyboru nie ma, no chyba że misyjne. Teraz wykorzystuję reklamy by pójść do kuchni, łazienki, salonu, na stryszek. Zrobić herbatkę czy siusiu, pozmywać kubki czy talerze, poukładać porozrzucane, odnaleźć zagubione itp. Da się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak robię, tylko ile można herbaty wypić w jeden wieczór
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Naszą kiciunię wysterylizowaliśmy krótko po osiągnięciu dojrzałości.
    Uspokoiło ją to.
    Piesia niestety teraz to czeka z konieczności.

    A reklamy w takiej formie, jak opisujesz są już nie tylko niesmaczne, co gorsza jesteśmy wobec tego zjawiska kompletnie bezbronni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotkę wysterylizowali poprzedni właściciele.Suka tez jest w planach, za dwa miesiące
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. A wiesz, że jak Psica się kobieta stała, to jakoś tabuny nas nie nawiedziły, tylko dwa sąsiedzkie burki, a i sama dama mało zainteresowana była psimi amorami.
    Przeżyliśmy dwie cieczki i ciachnęliśmy - błogi spokój, a i okazało się podczas ciachania, że jakaś torbiel jej rosła, więc dobrze, ze sie zdecydowaliśmy.
    U nas powoli wyłażą tulipany i hiacynty :-) i kaczki wczoraj widziałam - dwa klucze :-)
    Do reklam się przyzwyczaiłam :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez na razie mam spokój bo profilaktycznie nie wychodzę z nią poza ogrodzenie. Nie ma więc zapachowego śladu który zwabiłby psy
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Kiedy nasza Miśka pierwszy raz dostała cieczkę, to nawet w ogrodzie była prowadzana na smyczy, tak bałam się przychówku; a potem ciach! i święty spokój; zawsze mieliśmy psy, ta jest pierwszą suczka u nas, ale tak kochanego i wiernego stworzenia jeszcze nie mieliśmy; przycinałam dziś krzaki w ogrodzie, ale przepędził mnie deszcz, przylaszczki wypatrzyłam, a przebiśniegi kwitną na całego; zwłaszcza jedna reklama była ohydna, jak zajączek w schronisku puszcza bąka i podpala choinkę, ale ponoć reklama ma za zadanie przyciągnąć uwagę, obojętnie czym, a więc zadanie spełniła:-) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krokusy wystawiają łepki. Lada moment się zacznie.
      Sepleniący miś to czystej wody erotoman. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Cześć Antoni
      I dlatego coraz częściej zamiast z Onetu korzystam z prasy papierowej. Za kilka złotych mogę wyrzucić strony z reklamami do kosza, a i szelest papieru w rekach jest niepowtarzalny. Pozdrawiam, JerryW_54

      Usuń
    3. Zawsze też można zmiędlić papier i użyć do innego celu. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Klik dobry:)
    Ja widzę też rekłamy nawet na blogach w notce w polu treści. Raz nawet zapytałam autora o wycieczkę - myśląc,że to bloger o niej napisał, ale autor nie wiedział, o co chodzi.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. To jeden z naszych znajomych portali tak robi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. A mój Tosiek juz tez uaktywnia swoją męską nature i próbuje dokuczać Tuni, starej pannie, myśląc, że ją uszczęśliwia :) ale gorsze, że próbuje uskuteczniać męskie harcena wszystkich łącznie ze mną. Oj chyba sterylka się kłania... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to mija powoli. Teraz odliczam 2 miesiące i wizyta u zaprzyjaźnionych wet,
      Pozdrawiam

      Usuń