23 czerwca 2026

Jak to na wyjeździe ładnie, kiedy Cranach w oko wpadnie

Nie da się żyć tylko motocyklami, tak samo jak nie da się żyć samą miłością.
Tu się podwójnie nie da, bo to miłość do motocykli.
Rozumiemy to z moim Francuskim Bratem doskonale, dlatego też resztę  pobytu we Francji spędziliśmy na spacerach i gubieniu się  w starych i nowych zakamarkach Tuluzy. Sam prosiłem o to, by mi je pokazać. 
Jako Krakusi jesteśmy zakochani w Krakowie i to powoduje u nas pewną zarozumiałość na tym tle.
Tylko Kraków i dalej długo nic.
Wiele lat miałem takie właśnie przekonanie na temat swojego miasta, dopóki nie pojechałem do Pragi.
Byłem zachwycony i chociaż nic nie strąciło mi Krakowa z piedestału, to jednak dystans do innych zabytkowych miast znacznie się skrócił. 
Każdy ma prawo do swojego patriotyzmu lokalnego, ale niech on będzie powiązany z szacunkiem dla dokonań innych.
Mam  nadzieję, że czytelnicy mojego bloga podzielają ten podgląd.
Poniedziałkowy dzień spędziliśmy właśnie w Tuluzie. 
Zwiedziliśmy parę kościołów, w których od czasów romańskich gromadzono zabytki, składano do krypt sławnych i świętych i które to miejsca miały to szczęście, że ominął je cały zestaw nieszczęść.
Nie zaznały potopu szwedzkiego, bezpośrednich działań i grabieży podczas Pierwszej i Drugiej Wojny Światowej.
Tłumaczyłem mojej Francuzce, dlaczego trzęsiemy się nad każdym zabytkiem czy uratowanym z pożogi wojennej przedmiotem. 
Może to śmieszne, ale moją fotograficzną ciekawość wzbudzał bardziej nastrój niż konkretny zabytek.   
Zabytki fotografują fachowcy ze sporym doświadczeniem, w specjalnym oświetleniu. Mogę je sobie pooglądać w sieci.  Ze swoich wyczynów w tej kwestii byłem raczej niezadowolony,








Potem spacerkiem na drugi brzeg Garonny 






No i oczywiście to czym nasi Francuzi chcieli się pochwalić, a było dostępne od ręki.
Po pierwsze Muzeum w Tuluzie.
Kolekcja Fundacji Bemberg w Tuluzie obejmuje sztukę od renesansu po wczesny wiek XX. Wśród wystawianych dzieł znajdują się obrazy i rysunki jednych z najważniejszych malarzy w historii sztuki europejskiej.  Przechadzałem się pośród imresjonistów i nowoczesnych twórców
Kogo tam nie było:
Pierre Bonnard – kolekcja obejmuje kilkadziesiąt obrazów, co stanowi jeden z największych zbiorów tego artysty na świecie.
Claude Monet
Edgar Degas
Henri Matisse
Paul Cézanne
Pablo Picasso
Po drugie Renesans (zwłaszcza wenecki) oraz XVII i XVIII wiek:
Canaletto  
Tycjan 
Paolo Veronese
Jacopo Tintoretto
Lucas Cranach (starszy)
François Clouet
Giambattista Tiepolo
Wśród twórców renesansowych właśnie Cranach Starszy wywołał moje zainteresowanie



Jego obraz Herkules i Omfale bardzo mi się spodobał.   Najpierw zwróciłem uwagę na twarz Herkulesa. Może ten wyraz twarzy  głównego bohatera? Może ( co jest sporym nadużyciem), ale dlaczego  mam nie podzielić się odczuciami?  skojarzył mi się z obrazami współczesnego nam Dudy Gracza?  Nie wiem.
Zauroczony obrazem,  już po powrocie do domu sięgnąłem po smartfona. Tam przecież znajduje się wiedza tego świata. Trzeba tylko wykazać się odrobiną ciekawości. 
Dowiedziałem się więc ku swojemu zaskoczeniu, że :
Jest to obraz na podstawie opowieści o niewoli herosa, kary za spowodowanie zabójstwa, którego dopuścił się już po wykonaniu dwunastu prac – w szale zabił Ifitosa syna króla Ojchalii –  spotkało go pasmo upokorzeń ze strony królowej Lidii,  w tym swoista zamianę ról. Na jej rozkaz Herakles musiał nosić kobiece szaty i prząść, zaś ona przywdziała jego skórę lwa nemejskiego i posługiwała się jego maczugą. Heros miał dobrowolnie znosić to traktowanie z miłości do Omfale. Taka wersja ich losów stała się inspiracją dla wielu pisarzy i artystów, szczególnie w epoce nowożytnej i współczesnej.
Następnie czekała mnie wielka niespodzianka
Obrazy „Herkules i Omfale” autorstwa Lucasa Cranacha Starszego znajdują się w kilku muzeach na całym świecie, a trzy z nich są eksponowane w Polsce. 
Obrazy w Polsce:
  • Muzeum Narodowe w Warszawie: Posiada jedną z najbardziej znanych wersji obrazu z po 1537 roku.
 
                                      

  • Muzeum Narodowe w Poznaniu: W zbiorach znajduje się wersja obrazu datowana na około 1542 rok.   


                                         
  • Muzeum Narodowe we Wrocławiu: Kolejna cenna wersja dzieła znajduje się w tamtejszych zbiorach sztuki.  
Wybrane obrazy w muzeach zagranicznych:
  • Herzog Anton Ulrich-Museum w Brunszwiku (Niemcy): Posiada słynną, sygnowaną i datowaną na 1537 rok wersję dzieła.
  • Muzeum Thyssen-Bornemisza w Madrycie: Eksponuje zbliżoną tematycznie wersję dzieła przypisywaną synowi artysty – Hansowi Cranachowi. 
I opisywana tu 
  •  Fondation Bemberg w Tuluzie (Francja) 
Szacuje się, że w chwili obecnej znajduje się około 10 skatalogowanych obrazów  Lucasa Cranacha Starszego pod tym samym tytułem.
Na każdym z nich twarz Herkulesa jest inna.
Być może to portret aktualnego nabywcy dzieła? To taki mój wymysł,  być może niezbyt daleki od rzeczywistości. Swoją drogą, to  już nas przodkowie pokazali nam jak "trzepie się kasiorę" na produkcji seryjnej.
Choć przez czas pobytu we Francji czułem się dobrze jako Europejczyk, to teraz poczułem się lepiej jako  Polak. 
Zwiedzanie może z lekka amerykańskie, ale i czasu mieliśmy niewiele.
Po posiłku w jednej z tych knajpek ze stolikami za zewnątrz, nasi Francuzi zaciągnęli nas do budynku rządowego gdzie mieści się Merostwo. Capitole de Toulouse to reprezentacyjny ratusz w Tuluzie oraz serce administracyjne i kulturalne miasta. Słynie z monumentalnej, XVIII-wiecznej fasady z różowej cegły i znajduje się przy tętniącym życiem głównym placu (Place du Capitole).   
 Dziedziniec Henriego IV to miejsce, gdzie w 1632 roku ścięto księcia de Montmorency jednego z najważniejszych francuskich arystokratów tamtego okresu. Egzekucja odbyła się na dziedzińcu ratusza w Tuluzie, a przyczyną był jego udział w antykrólewskim buncie i wspieranie spisku brata Ludwika XIII, Gastona Orleańskiego, wymierzonego w kardynała Richelieu.
Poczułem się jak dzieciak nad lekturą Trzech Muszkieterów.
Reprezentacyjne piętro ratusza to wnętrza z bogato zdobionymi sufitami i malowidłami przedstawiającymi historię Tuluzy. Mieści się tu także Théâtre du Capitole: Jeden z najważniejszych teatrów operowych i baletowych we Francji.
Zszokował mnie ogrom wnętrz

                                                                

Ten fragment sali wykorzystywany jest jako pałać ślubów. Duży? 
 To zobaczcie - Poniżej druga strona tej samej  sali


               W innych salach poteżnych rozmiarów  obrazy które  malował Henri-Jean Guillaume „Henri” Martin



 Artysta był opisywany jako płodny mistrz, którego twórczość cechuje się nutami melancholii, marzycielstwa i tajemniczości. Ten postimpresjonista  ozdobił swymi obrazami wiele budynków na terenie całej Francji.

Po tym wszystkim sztuka weszła nam do nóg i kręgosłupów starszych już bądź co bądź ludzi. Popędziliśmy na parking gdzie z dziką rozkoszą umieściliśmy swoje cztery litery na wygodnych siedzeniach francuskiego samochodu. Pognaliśmy na kolację, gdzie w tym dniu zapowiadał się polski wieczór. 
Placki ziemniaczane, pierogi w trzech nadzieniach i obowiązkowa sałatka warzywna, do której kiszone ogórki  specjalnie do niej, wiozła moja małżonka w walizce.
Prawie czterdzieści lat znajomości zaowocowały tym, że wytworzył nam się specyficzny gust kulinarny. Nie do końca polski i nie w pełni francuski. 
Nikt też przy stole nie poruszał kwestii widelców.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz