09 czerwca 2026

Gdybym był bogaty

No właśnie. Naszło mnie natchnienie, ale jak to z natchnieniem bywa, Muza trąciła struny harfy w najmniej odpowiedniej chwili.
Ponieważ byłem pod mocną presją czasu, dopadłem jedynie laptopa i wrzuciłem tytuł - Gdybym był bogaty. Resztę zrobię po powrocie - postanowiłem. Niestety powrót do domu się opóźnił, a więc oczywistym stało się, że to będzie tomorrow czyli jutro.
Nazajutrz żona zaplanowała mi dzień, godzina po godzinie. Ganialiśmy od jednego medyka do drugiego, a na końcu dokładając  kolejkę do zdjęcia RTG.
Kiedy więc wróciłem do tematu po dwóch dniach, nie zostało nic poza tytułem. Czysta strona, tabula rasa.
O co mogło mi chodzić?
Poczułem się jak kolega który w celu zapamiętania dowcipu, zapisywał sobie jedynie pointy myśląc, że na tej podstawie odtworzy w opowiadaniu całą treść i zadziwi zebranych. Niestety nie wszystko w praktyce jest takie jakie wydaje się nam w teorii. 
Pamiętam jego cierpienia już po kliku miesiącach. Kiedyś  przyszedł do mnie z pytaniem:

- Nie wiesz co do za dowcip który się kończy słowami: Ludzie, ludzie idę się bzykać.

Oczywiście słowo "bzykać" użyte było tu w bardziej dosadnej formie.
Nie potrafiłem kumplowi przyjść z pomocą, ponieważ sam nie zapisywałem dowcipów, a i tak na wszelkiej maści imprezach robiłem za śmieszka, lub jak to teraz nazywają standupera.
Czasem nie dane mi było cokolwiek przekąsić, bo znajomi trącali mnie w ramię, żądając kontynuacji  występu.
Popijałem tylko ze szklaneczki, o co dbali uczestnicy spotkań i nawijałem zebranym makaron na uszy.
W efekcie bywało tak, że kontakt z rzeczywistością potrafił mi się zamglić, bo przecież nikt nie lubi pić na głodnego.
 Teraz opowiadam tylko dowcipy pasujące do sytuacji, wygaszając jednocześnie  niepohamowaną erupcję  żartów.
Dzięki temu mogę spróbować coś niecoś z pańskiego stołu, choć do tych stołów zapraszają już coraz rzadziej.  Poza tym osoba która od czasu do czasu coś skomentuje, może przy odrobine szczęścia być odebranym jak filozof, a nie wiejski głupek. 
No tak. Nie dorobiłem się na  tych występach artystycznych i choć nigdy nie narzekałem na biedę ( to taka cecha charakteru) to do bogatych trudno mnie zaliczyć.
A jak bogactwo wyobrażał sobie Tewje Mleczarz ze "Skrzypka na dachu", który wykonywał w filmie piosenkę pod tym właśnie tytułem - Gdybym był bogaty ?
Są tam takie słowa:
O żonie
"Już widzę swoją Gołdę jako bogaczową dziś; Ma podbródki piękne dwa, W kuchni krząta się, gdzie kucharek moc I ważna jest, że aż strach i wszystkim ona rządzi, Oh, ależ ona radość ma, Mogąc sobie wrzeszczeć dzień i noc!"
I o sobie
"Najmędrszych ludzi z miasta tłum już chce Odwiedzić mnie Już słuchają mych opinii jak Salomonowych rad. “Powiedz nam reb Tewje, wybacz nam reb Tewje”, Niby cadyk słynę już na cały świat.  I będzie wtedy całkiem bez znaczenia To, że mylę się lub łżę, Kto bogaty, ten rozumy zjadł!"


Tu jakby nieco mi się poprawił umysł, a szczególnie ten jego fragment który odpowiada za zapamiętywanie.  Śmierdzieć zaczęło mi za to wielką polityką.
I już wiem o czym, a raczej  o kim chciałem, ale powstrzymam się, a resztę z pewnością dośpiewacie sobie sami.
To jakaś taka ogólnoświatowa prawidłowość.
Dziennikarze zwracają się do tych którzy się dorobili z pytaniem - jak żyć?
Jak się zachować ?, czym się kierować? A oni niczym wspomniany słynny cadyk, dają się ponosić fantazjom  i cedzą swoje drogocenne rady złotymi ustami. Zapomnieli już, że jak mówi stare ludowe powiedzenie -  W biznesie pierwszy milion trzeba niestety ukraść.
Kto więc  w takiej sytuacji ma mi mówić o moralności i przyzwoitości?
Aż chce się za Różewiczem zawołać - Szukam nauczyciela i mistrza...
Wszystko to w czasach gdy Internet pełen jest dobrych rad w krótkich i przystępnych rolkach filmowych.
A mną targa takie ambiwalentne uczucie. 
Z jednej stronu radość, że być może nie dożyję  wieszczonych wszem i wobec katastrof, a z drugiej, że zostawiam ten bałagan własnym dzieciom i wnukom.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz