21 kwietnia 2026

Mam na imię Anna

To nie jest żaden coming out. Dalej pozostaję przy swoim blogowym imieniu, ale wymienione w tytule damskie imię Anna jest dla mnie ważne.15 kwietnia tego roku, przybyłem do galerii Kotłownia przy Politechnice Krakowskiej, zaproszony na wernisaż malarstwa członkiń Krakowskiego Oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Wystawa zgromadziła prace tych członkiń które mają na imię Anna. Stąd tytuł wystawy - Mam na imię Anna. Imię to musi być popularne w krakowskim środowisku artystycznym ponieważ przedstawiono pracę dziesięciu artystek obdarzonych tym imieniem

                                                            y
                                                                                               Strona tytułowa przewodnika

Moja Anna to Absolwentka Wydziału Grafik Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie
Pola jej działalności artystycznej to: malarstwo, rysunek, charakteryzacja, kreowanie wizerunku i stylizacji, aranżacja wnętrz, projektowanie scenografii i kostiumów. Dyplomowana pedagog, wykładowca akademicki i szkoleniowiec, założycielka Szkoły Makijażu. Inicjatorka Ogólnopolskich Mistrzostw Makijażu Ekstrawaganckiego, prekursorka body paintingu w Polsce. Posiada  Dyplom mistrzowski w zakresie wizażu i stylizacji.
W Kotłowni prezentowała rysunki i tych było  kilka
Poniżej cztery rysunki artystki




Pierwszy raz dane nam było spotkać się w dniu 1 kwietnia bieżącego roku na wernisażu prac nowych członków Związku Polskich Artystów Plastyków Oddziału Kraków.
Pojawiłem się tam na zaproszenie artystki, elegancko odziany i punktualny. Annę poznałem od razu, ona mnie nie poznała, pomimo wcześniejszej wymiany uprzejmości na Facebooku.
Dlaczego  brałem ewentualność rozpoznania za możliwą? 
Cała sprawa polega na tym, że obchodzimy 16 lat naszej znajomości. 
A jednak 1 kwietnia było datą gdy spotkaliśmy się osobiście po raz pierwszy w całej naszej 16 letniej  znajomości.
Podszedłem i jak to zwykle sprowokowałem  zaczepne pytanie na temat obrazu. Ponieważ artystka przyjęła pozycję obronną, znaczyło to, że mnie nie poznała.
Przedstawiłem się i zaraz też w serdecznym geście zrobiliśmy miśka.
Takie spotkania po latach znajomości bywają ryzykowne. Każde z nas bowiem ma jakiś wyimaginowany wizerunek drugiej osoby i chodzi o to aby wyobrażenie nie specjalnie kłóciło się z realnym odbiorem. Wracając zaś do  wernisażu, w galerii ZPAP  Pryzmat na ulicy Łobzowskiej  nowi Członkowie ZPAP prezentowali swoje dzieła.
Anna zaprezentowała tam jeden obraz w związku z  dużą ilością  wystawiających .


Może to moja wyobraźnia tak mi podpowiada, ale prace Anny przesiąknięte są takim subtelnym, ale odczuwalnym erotyzmem.  Sama zainteresowana potwierdziła pośrednio moje  spostrzeżenie.
Skąd moje  tak długie kontakty z Anną?
Poznaliśmy się na moim blogu w początkowej fazie jego prowadzenia. Potem przeszliśmy na wymianę korespondencji poprzez Messengera i tak już zostało.
Do dzisiaj mam pierwszą wiadomość od Anny z 2012 roku zaczynającą się od pytania -  Czy to ty Antonio?
Potem pisaliśmy do siebie częściej lub rzadziej, ale zawsze życzliwie.
To było kolejne poznanie po latach. W zeszłym roku spotkałem się po 16 latach z niejakim Jerrym 54, czytelnikiem  mojego bloga. Podszedłem do tego z pewnym niepokojem, ale jak piałem w ubiegłym roku :
Brama otworzyła się zaraz jak tylko kumpel dojrzał mnie na podjeździe. Zaparkowałem
- Nareszcie - rzucił podając mi rękę . Odpowiedziałem tym samym, a zaraz potem potoczył się wartki strumień płynnej rozmowy tak jakbyśmy się widzieli tydzień wcześniej.
Po chwili do rozmowy dołączyła żona. Uprzedzona wcześniej, przygotowała żeberka, karkówkę ziemniaczki w mundurkach i kapustę.
Tym razem w Kotłowni  pojawiłem się nie w eleganckiej marynarce, a kurtce motocyklowej. Dojechać bowiem na 17.00 samochodem w rejon ulic Pawia, Szlak, Pędzichów to wyzwanie i prawie misja niemożliwa.
Motocykl dzięki uprzejmości kierowców, którzy coraz częściej zjeżdżają lekko na bok, pozwolił mi dotrzeć na miejsce o czasie.
W środowisku artystycznym w którym się znalazłem, moja stara kurtka i bandanka pod szyją nie wywoływały niesmaku, a raczej pewne zaciekawienie. Przytarta kurtka motocyklowa ładnie kontrastuje z siwymi włosami jest taka plastyczna. Przy odrobinie dobrej woli można by mnie było  zaliczyć do cyganerii.
Fotografowali się więc ze mną artyści na tle swoich obrazów, a zazdrość poczułem raz gdy na pytanie czy też maluję, odparłem:
Czuwają nade mną inne muzy, ale w okresie początkowym mojego małżeństwa imałem się różnych prac. Robiłem też abstrakcyjne obrazy ze skóry, których sprzedałem około 30 sztuk.
Ktoś wyraził zachwyt mówiąc, że nie może się pochwalić takim dorobkiem.
Szybko pocieszyłem go, że moja działalność to nie była ekspresja artystyczna, a jedynie sposób na dorobienie do rodzinnego budżetu
Tak więc po okresie prac remontowych w domu, o czym z pewnością napiszę, rzuciłem się na przeżywanie sztuki, aby nie popaść jednie w kult posiadania. Postanowiłem też jak czytacie, podtrzymać więzi łączące mnie z miłymi ludźmi.
W trakcie oglądania wystawionych prac Anna odkrywała przede mną tajemnice warsztatu malarskiego i sposób patrzenia na obraz. 
Ja podrzuciłem parę ciekawostek z historii malarstwa o których Anna nie wiedziała.
Tak na przykład nie była świadoma że Mark Chagall w okresie paryskim, malował nago ponieważ jak twierdził, ubranie krępuje jego swobodę wypowiedzi. Ci którzy znali Chagalla, nigdy nie wchodzili  do pracowni od razu. Najpierw pukali, a potem czekali, aż artysta ogarnie się i ubierze. Czasem to było długie czekanie. 
W trakcie tego spotkania zostałem do przesady dopieszczony, ponieważ Anna przedstawiła mnie swoim znajomym jako przyjaciela. Poznałem nawet Szefową Oddziału ZPAP. Czym sobie na to zasłużyłem? 
Może to przez zasiedzenie?
Mam jeszcze w zapasie jedną znajomą z którą koresponduję od lat i to z dużą regularnością. Czy dojdzie do podobnego spotkania?
Czas pokaże, a więc nigdy nie mówię  ani tak, ani nie. Póki co wydaje mi się, że w tej  osobistej korespondencji która prowadzimy, taka fizyczna znajomość byłaby tylko przeszkodą dla szczerości.
Gramy  role wymyślone, wobec osób które znamy osobiście. A więc być może dla  osób których nie widzieliśmy, jesteśmy bardziej uczciwi ? Nie wiem.
Wiem, że nawiązanie osobistej znajomości z moją malarką było bardzo fajnym doświadczeniem.
Na koniec odpowiem na niezadane pytanie, ale być może kogoś to gryzie.
O wszystkich moich wirtualnych znajomych poinformowana jest moja osobista małżonka.
Czytam jej czasem ciekawsze fragmenty korespondencji, a tekstem tym przeczę jakby sobie, uważającemu, że niemożliwa jest czysta przyjaźń między kobietą a mężczyzną.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz