czwartek, 24 listopada 2016

Na piwie

- Jak już będziemy wracać …
- No przecież dopiero się rozsiedliśmy
- Jak już będziemy wracać to warto na niebo spojrzeć. Księżyc dzisiaj ponoć największy od 68 lat
- Będzie w perygeum?
- W czym ?
- W p e r y g e u m, czyli najbliższej możliwej odległości od Ziemi. Ostatnio takie cudo można było oglądać chyba w czterdziestym ósmym.
- No popatrzcie jakie my mamy szczęście. Co wieczór możemy oglądać księżyc, a teraz nawet największy, taki jakby amerykański. Czyż to nie jakieś proroctwo dotyczące zmiany w Białym Domu?
- Jakiejś zmiany na lepsze?
- No tak- Michał rozkręcił się – Czytałem, że ci zjadacze hamburgerów to wzorowali się na nas. A u nas wszystko teraz lepsze. Wiadomo.
- Dlaczego niby lepsze? - Andrzej sceptycznie spojrzał znad szklanki piwa - A kolega z opcji dobra zmiana.
- Masz coś do mnie?
- Nic poza tym, że opóźniasz kolejkę. Ja swoje piwo już wypiłem, a ty nie. Ty zaś stawiasz w tym rozdaniu. Niech to będzie dobra a przede wszystkim szybka zmiana. Zmiana szkła.
- Panowie, swoją drogą to jeżeli jest dobra zmiana to wszystko powinno być dobre, ale nie lepsze. Prawda?
- ???
- Przedtem było złe teraz jest dobre bo zmiana jest dobra. Tak? - kontynuował Zbyszek
- A co to za różnica? Dobre, lepsze - obruszył się profilaktycznie Michał.
- No chodzi o to, żeby pod żadnym pozorem nie było że jest lepsze
- A to dlaczego?
- Bo stare powiedzenie mówi, że lepsze jest wrogiem dobrego.
- A tam powiedzenia. Czasem mądre czasem głupie – podsumował Michał.
- Kolega podważa sens przysłów? A przecież przysłowia są mądrością narodu, a naród to wiadomo kto, to suweren. Co rusz słyszę, że suweren tak chciał to tak ma być, suweren zdecydował i tym podobne. No to mądrości suwerena nie mogą być głupie, ani nawet tylko takie sobie.
- Z toku twojego rozumowania wychodzi, że przysłowia to kwintesencja mądrości narodu – zauważył Andrzej
- Coście się przypięli do polityki w ten piątkowy wyjątkowy wieczór? Zapytałem lekko poirytowany – Pamiętacie kiedy to ostatni raz piliśmy piwo w takim zacnym towarzystwie?
- No właśnie. A propos piwa i dobrego towarzystwa, to ja mam pustą szklankę bo Michał opóźnia.
- Hop, hop, hop szklankę piwa – zanucili jak na komendę Andrzej ze Zbyszkiem - Michał nie truj o dupie Maryni tylko skocz do bufetu.
-O jakiej znowu dupie? I co to ma wspólnego z księżycem?
- A zdziwiłbyś się ile – Andrzej zaczął swoje znane obecnym opowiadanie - Kiedyś tam, w szczytowym okresie panowania Fidela na kubańskim niebie zamiast księżyca pojawiła się wielka dupa. Żaden tam księżyc hultaj a duża i nienajmłodsza już dupa
- Dlaczego to tak ? - wyrwało się z tysięcy kubańskich gardeł nie tylko w Hawanie
I wtedy pośród grzmotów które rozdarły nieb,o dał się słyszeć głos
- Jak Kuba bogu tak bóg Kubie.
No to my chyba możemy być w tej kwestii spokojni, bardzo spokojni.
Ja bym tam tego nie była za bardzo pewien – zasępił nie Zbyszek – Przecież te działania...
- Oooo piwo idzie.
Mówiąc najprościej i stosując męskie i szowinistyczne spojrzenie, świeże piwo kroczyło dumnie na długich i szczupłych nogach. Katowanie w fitness clubie biodra, kiwały się na boki, czyniąc to samo z naszą wyobraźnią, która była już blisko początków morskiej choroby.
Dalibyśmy wszystko by obserwować ten marsz od bufetu aż po sam kres knajpy. Nie tylko do końca knajpy, aż po sam kres horyzontu. Z drugiej jednak strony zaoferowalibyśmy to samo wszystko, by te chłodne choć spocone szklanki stanęły już na blacie na wprost naszych głodnych spojrzeń.
Obserwując zbliżająca się kelnerkę wyglądaliśmy chyba idiotycznie. Cztery podstarzałe samce zżerają wzrokiem figurę kelnerki wraz ze szklankami, nie bardzo mogąc się zdecydować co wybrać.
Zastanawiające, bo w całej knajpie najprawdopodobniej tylko im wydaje się że w tej sytuacji mają jakiś wybór.
Marsz skończył się a szklanki zaczęły lądować na blacie naszego stolika.
Michał przysunął do siebie to najpełniej nalane, ja stawiam na koronę piany, a Zbyszkowi jest wszystko jedno bowiem za każdym razem zapuszcza żurawia w dekolt kelnerki.
- Mógłbyś panować na tym swoim wilczym spojrzeniem?
- A niby dlaczego?
- Bo następnym razem to On gotów nam piwo podać, jak się dziewczyna poskarży.
Spojrzeliśmy na barmana. Uczyniliśmy to jednak tak nachalnie że facet podniósł wzrok znad nalewanego właśnie piwa i nasze spojrzenia spotkały się w jakimś takim dziwnym kontekście.
- Zbyszek opanuj się – wyrwało się natychmiast z kliku ust chóralna prośba.
- Polityki nie można , o dupie Maryni nie wypada a w dekolt zajrzeć niegrzecznie. Toż lepiej chyba zostać w domu, wyciągnąć puszkę z lodówki i wychlać pod film z Youtuba
- Pragnę zauważyć, że jest jeszcze nasze towarzystwo - zauważył przytomnie Michał.
- To też raczej mocno przereklamowane – Zbyszek zdobył się na perwersyjną szczerość - Zobaczcie Panowie co się z Wami stało. Michał nie pozwoli Andrzejowi krzywić się na to co w kraju. W rewanżu Andrzej nie pozwoli mi się gapić na cycki kelnerki. Wszystko takie grzeczne, poukładane, rzekłbym ekologiczne.
- A Ty? - rzekła zwracają się do mnie - Ty czego mi zabronisz, albo co wymusisz na Michale?
- Ja ma w dupie politykę, a ładne cycki dalej mnie kręcą. Nie jest to jednak klub gogo i Andrzej niestety ma rację. Czytałem gdzieś, że właściciele lokalu nakazują kelnerkom defilować z takimi głębokimi dekoltami, bo niby wtedy faceci więcej zamawiają.
- I chleją, z żalu pewnie za tym co nie wróci. Pamiętacie te nasze imprezy na studiach?
- A Monikę pamiętasz. Ta to miała …. warunki – podchwycił Zbyszek.
- To się nie wróci – westchnął Andrzej
- Toż o tym właśnie mówię
Wokół zajmowanego przez nas stolika robiło się coraz gwarniej i te dyskusje, choć ze swej natury filozoficzne, trzeba było odłożyć na zaś.
Młodzi ludzie z drinkiem w dłoni spoglądali na nas podejrzliwie jak na jakąś komisję do spraw wychowania. A może nawet nie wychowania tylko zmiany, jakiejś z pewnością dobrej zmiany.
- Ja już wiem czemu oni tak siedzą z nosami w smartfonach. W tym szumie SMS to chyba jedyna forma możliwego porozumienia zauważył Michał.
Młodzi ludzie gapili się w ekrany smartfonów przy stolikach, przy barze i w kolejce do toalety.
- A naukowcy mówią, że młodzi mają problemy z komunikacją.
Gwar zatrzymał się na pewnym, akceptowalnym jak by się wydawało poziomie.
Wszystko to okazało się złudne bowiem po upływie trzydziestu minut hałas wyraźnie zelżał, bądź nasze niezawodne organizmy doszły ze sobą do ładu.
- Miałem sen - zacząłem
- Piękny sen ? - Zapytał z przekąsem Michał
- Ja tam nie wiem czy on był piękny, ale dziwny był taki.
- To akurat nie jest dziwne bo sny z reguły są dziwne.
- Nie znasz innych określeń żeby opisać sen?
- Śniło mi się, że się właśnie przebudziłem.
- No to już się ciekawie zapowiada.
- Czekaj chwilę. Obudziłem się przed telewizorem i postanowiłem wyłączyć go klikając pilotem.
Kiedy w pokoju nastała cisza, usłyszałem jakiś chrobot taki, jakby mysz wygryzała drewnianą belkę.
Zlokalizowałem źródło, hałas dobiegał z telewizyjnego pilota. Obejrzałem go dokładnie a potem przyłożyłem do ucha. Z wnętrza dobiegały takie dźwięki jakby zainstalowany wewnątrz głośnik przekazywał wyniki monitorowania jakiejś przestrzeni. Słuchałem chwilę, aż w końcu postanowiłem sprawdzić czy to jest komunikacja dwustronna, czy tylko sam odsłuch.
- Halo, halo – pokrzykiwałem, za każdym halo coraz głośniej.
- Z kim tam rozmawiasz ? Z drugiego pokoju dobiegł mnie głos zaspanej żony.
- Z nikim – odpowiedziałem natychmiast, zawstydzony faktem gadania do pilota.
Zresztą który z Was przyznałby się swojej żonie do pogaduszek z pilotem?
- Halo, halo - dało się słyszeć po chwili.
Przyłożyłem pilota do ucha i zawołałem - Słabo Pana słyszę.
- Bo tu zasięg jest słaby. Góry, lasy. Ja tam słyszę Pana dobrze.
- To ja się do Pana dodzwoniłem czy Pan do mnie ? - spytałem nieprzytomnie.
- A czy to ma teraz jakąś różnicę?
- W zasadzie żadnej. Spytam więc inaczej, gdzie ja się dodzwoniłem.
- W góry drogi panie, w góry. Ja tu w Bacówce siedzę na przełączy. Owce dokoła i oscypki w wędzarni. Zapraszam jakby Pan przejeżdżał.
Jakbym się zdecydował to zadzwonię, co mi szkodzi - powiedziałem odkładając pilota.
Trzaski w urządzeniu ustały, a ja siedziałem zachwycony pomysłem.
Cudowna rzecz taki pilot do telewizora przez który możesz pogadać ze znajomym.
- Tym od serów? - spytał Zbyszek
- Choćby z tym od serów – rozmarzyłem się
- Ale ty nie mówiłeś że to jest twój znajomy
- Bo nie jest.
- To masz jakieś innego znajomego od serów?
- Andrzej ja ciebie proszę ty nie utrudniaj bo to sen przecież był. Skąd ja mam kurde wiedzieć ile mam we śnie znajomych baców. Ten wynalazek wydał mi się wspaniały.
- Jest całkiem do dupy. Bo jak zabierzesz ze sobą pilota, żeby pogadać ze znajomym w pracy, to żona nie obejrzy kolejnego odcina serialu i dupa. Masz przerąbane jak wrócisz do domu.
- Niby moja żona nie ogląda seriali, ale jest w tym coś na rzeczy.
- Słuchaj Antoni nie nadymaj się ale wymyślono już rzecz lepszą. Taką apkę która ...
- Co za apkę? Chłopaki mówcie tak, żebym zrozumiał – lekko wkurzył się Michał.
No taką aplikację na Androida, co to sobie możesz telefonem programy zmieniać. Potem zamykasz aplikację i możesz do woli gadać z tym nieznajomym, znajomym o technice wędzenia serów owczych.
- No proszę znowu drugi. A ja miałem taki doby humor zaraz po obudzeniu jak dawno już nie miałem.
- Ja też miałem wczoraj rano dobry humor po obudzeniu, ale z całkiem innego powodu. Moja żona...
- Wiemy, wiemy ogłosiła dzień dobroci dla zwierząt.
- Wy zawsze to samo. Zazdrościcie że udało mi się ja przekonać.
- Jak to się czasy zmieniły. Kiedyś się uwodziło, teraz tylko przekonuje.
- Własną żonę mam uwodzić?
- Lubią, lubią a wiesz co ja lubię?
- Jestem gotów zgadywać i mam nadzieję trafić za pierwszym razem powiedział Andrzej - Ty zaś Antoni kierunek masz dobry z tym wymyślaniem. Tylko może nie żryj oscypka przed snem.
To co, miałem wino smartfonem przegryźć?
Dla mnie takie sny to jednak chyba początek jakiejś jednostki chorobowej. Doktor od głowy się ucieszy – zauważył Zbyszek
- Chyba od duszy jeżeli już – poprawił Michał
- Do księdza pójdziesz z tym, że we śnie gadasz przez pilota do tv?
- Kolega raczej myślał o psychiatrze – włączył się Andrzej
- Każdy z nas na swój sposób powinien się z nim skonsultować – zauważyłem pospiesznie.
- A może by takiego psychiatrę zaprosić na kolejne wspólne piwo? Pamiętacie Krzyśka Grabowskiego z humanistycznej klasy? On poszedł na medycynę i zrobił specjalizację z psychiatrii
- Tylko czy on piwo pije? - zatroskał się Zbyszek
- Kto piwa nie pije, komu nie smakuje to albo waryjat albo zwariuje – zanucił Andrzej - Wychodzi więc na to, że na pewno pije.
- To ludowa przyśpiewka, a lud to kto? - spytał tajemniczo Zbyszek, ale wszyscy już wiedzieli i odpowiedzieli zgodnym chórem.
- To naród, a naród to suweren.Suweren zaś się nie myli.





19 komentarzy:

  1. Bardzo dobre musicie mieć piwo w tym zacnym Krakowie, bo rozmowy szalenie zabawne toczycie. Pozdrowienia dla wszystkich 4 panów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwo jak wszędzie tylko ta atmosfera jakaś inna
      Pozdawiam

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    Nie wiedziałam, że morska choroba bierze się od bioder. ;) :)))

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od widoku rozkołysanych może zawrócić się w głowie więc to już ledwie krok.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Znaczy nie powinnam się przyznawać, że piwa nie lubię? Ale ja nie lubię tylko takiego samego, bo z sokiem pomarańczowym bardzo lubię.
    Dialogi na kuflach - przednie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałem kiedyś taki napis nad barem
      Barman może odmówić podania piwa z sokiem powołując się na klauzulę sumienia
      POzdrawiam

      Usuń
  4. "Lepsze jest wrogiem dobrego" sprawdza się bardzo często. Księżyc nie był taki ogromny. Powiedziałabym, że przeciętnie wielki, ale pięknie świecił.
    Piwko w gronie kolegów- bezcenne:)Teksty przy piwku- podwójnie bezcenne:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety coraz trudniej ominąć politykę
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Przysłowia mądrością NARODU - ma dalszy ciąg.
    Czyżby mądrość Polaków przysłowiową była?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłóci mi się to ze zdaniem Mistrza Kochanowskiego
      który napisał w pieśni 5 :
      Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie";
      Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
      Nową przypowieść Polak sobie kupi,
      Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

      Niby przysłów cała szafa, a jak wygląda nasza codzienność?
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Były rozmowy przy wycinaniu lasu a te przy piwie nawet jeszcze lepsze. Lepsze !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy wycinaniu lasu(Oczywiście pamiętam)też piwka można łyknąć
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Cześć Antoni
    Super post, aż się mi poniedziałkowy humor poprawił. Pozdrawiam JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma to jak rozmowy przy piwku! szalenie inspirujące! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powinny być wyłącznie relaksujące. Znak czasów?
      POzdrawiam

      Usuń
  9. Piwo, to dla mnie temat wakacyjny, zimową porą raczej nie pijam. A tematy męskich dywagacji bezcenne...Pozdrawiam,Hanula

    OdpowiedzUsuń
  10. Inspirująco relaksujące to co inspiruje wynika z relaksu jak to przy piwie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przysiadłabym się jakoś tak niewidocznie, żeby takich rozmów podsłuchać więcej :)
    Pozdrowienia Antoni :)!

    p.s. a z pilotem od tv jeszcze nie rozmawiałam, nawet we śnie.

    OdpowiedzUsuń