środa, 21 grudnia 2016

O przekleństwach które rozwijają, zimowym zniechęceniu i łamaniu własnych zasad

- Zauważyłam, że służy Panu ta wieś. Widzę tu całe pokłady optymizmu, inaczej niż wtedy gdy mieszkaliście w Krakowie
Rodzinna lekarka wypisała mi skierowania na badania. Te typowe, cykliczne i te które facet w moim wieku powinien koniecznie wykonać.
Zabrałem skierowania i zamknąłem drzwi z drugiej strony, zajmując jednocześnie kolejkę do pobrania.
Dziedzicznie chyba, reprezentuję typ człowieka który po wejściu do gabinetu czuje się lepiej i w zasadzie nie bardzo widzi uzasadnienia dla tej wizyty.
- Co Pana do mnie sprowadza? – spytała na dzień dobry znajoma laryngolog
- Przyzwoitość – odparłem szybciej niż zdążyłem się nad tym zastanowić.
Geny. Tak miała moja babka i ojciec. Ich obserwowałem kiedyś na tej grze w zakłamywania własnego stanu zdrowia. O innych nie mogę się z taką pewnością wypowiadać.
Żona wzięła sprawy w swoje ręce i w efekcie mam ustalone wizyty u specjalistów na najbliższe siedem miesięcy do przodu. Tyle właśnie trzeba czekać by wykształcony człowiek zajrzał innemu człowiekowi w dupę.
Dziwić się, że biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności czuję się spięty wchodząc na badanie?
- Niech się Pan rozluźni – doradza wtedy asystująca pielęgniarka. Z moją kindersztubą to jednak niemożliwe.
Jak wspomniałem powyżej, do doktorów wybrałem się z przyzwoitości bo i tak kiedyś trzeba.
Swoje stare dolegliwości mam skatalogowane z nadzieją, że są i okiełznane. Na nowych mi nie zależy.
O, to mogłoby być moje życzenie świąteczne lub noworoczne.
Powoli zbliżam się do do okrągłej rocznicy. To dopiero za nieco ponad rok wypada ale już teraz siadło mi gdzieś z tyłu głowy. Zaczaiło się i atakuje.
Przed czterdziestką zmieniłem pracę, rzucając się na głęboką wodę. Ponad dziesięć lat poza domem.
Przy okazji pięćdziesiątki zrobiłem to samo tylko z dużo gorszym skutkiem.
Nie chciałbym być monotonny w gestach, będąc jednak przy okazji lekko asekuracyjny, chciałbym zmienić coś innego w swoim życiu.
„Jeszcze krew ciepła w żyłach nie skrzepła”- śpiewał Młynarski. Pytanie tyko nasuwa się jedno, czy za Młynarskim mogę też powtórzyć – „i stać na własne cię błędy”  Dzieci Kolumba
      Nie da się uciec od polityki i w chwili obecnej staje się to jakby kwestią wewnętrznej przyzwoitości.
Nie można powiedzieć - nie mam zadania - choć czasem lepiej by było gdyby niektórzy godnie milczeli.
Wtedy na przykład, kiedy słyszę oceny obecnej rzeczywistości, wygłaszane przez mojego pracownika. Po prostu ręce i nogi się uginają.
Całkiem niedawno, z okazji imienin syna i synowej uczestniczyłem w wielorodzinnej imprezie. Zwykle na takich umowach było miło. Mówiło się o dzieciach, wakacjach i przepisach na tort czekoladowy.
Teraz, całkiem niestara i wykształcona pani doktor postanowiła wygłosić swoje zdecydowane oceny polityczne. Oświadczenie było zaczepne a w oczach wyraźnie widoczna iskra. Taka sama jak te które rozjaśniały źrenice kiedy na bruk strącano całe cesarstwa, ustroje a co najmniej związanych z nimi ludzi.
Reszta towarzystwa uciekła wzrokiem na płaszczyznę deserowych talerzyków leżących na stole przed nimi.
Obawiam się jednak, czy ten zbiorowy gest przyzwoitości nie zostanie odczytany jako słabość i brak argumentów pewnych wobec "prawd objawionych".
W ciszy która zaległa nie zauważyłem zmieszania na wykształconej twarzy.
Szanuję prawo do odmiennego zdania, drażni mnie natrętna bezmyślność.
A poza tym rozczarowanie.
Jedno wielkie rozczarowanie staromodnego pozytywisty.
Ku..a mać !
- Nie klnij – zwraca mi zawsze uwagę w takich chwilach żona.
A mnie ta panienka pozwala łatwiej odkręcić zapieczoną śrubę, odnaleźć zagubioną nakrętkę
czy skutecznie skleić rozbity element.
Ponieważ z natury robię trochę w domu i zagrodzie, a więc na moim końce trochę tych ku.w się zgromadziło. Nie będę się jednak zamartwiał tą zależnością ponieważ jak czytam w Internecie:
„ Naukowcy z Massachusetts College of Liberal Arts odkryli, że rzucanie mięsem nie jest wcale takie złe i zupełnie niepotrzebnie gorszy społeczeństwo. Przeklinanie poprawia bowiem predyspozycje językowe i dzięki wymyślnym wulgaryzmom szybciej uczysz się nowych słów. Co więcej, są na to twarde dowody. „
No proszę, im bardziej wyszukanych wulgaryzmów używasz, tym sprawniej posługujesz się językiem.
Może to przyda się na blogu, gdy znów napadnie mnie potrzeba pisania. Potrzeba, nie konieczność bowiem w tej chwili filozoficznie choć nie oryginalnie twierdzę, że naprawdę tylko żeglowanie jest rzeczą konieczną.
Podpieram się też filozofią Panny Młodej z „Wesela” choć ani za mnie panna, ani młoda czego mam świadomość i co zauważyłem na początku tekstu.


Radczyni
- Ja wiem, że twoja uroda
niejedną trudność przesili,
żeś sobie młoda;
no, ale o czym wy będziecie mówili,
jak tak nadejdzie wieczór długi:
mówić się nie chce, trza przesiedzieć;
on wykształcony, ty bez szkół -
Panna Młoda
- Po cóz by, prose pani, godoł,
jakby mi níe mioł nic powiedzieć,
po cóż by sobie gębe psuł-

Po cóż więc gimnastykować klawiaturę komputera?
Że kolędy za sprawą marketów już nam zbrzydły? Że komercja zabija ducha świąt?
Pisałem o tym już tyle razy, że z samych swoich wpisów wiem już jak powinno być.
Że mamy piękne mieszkania i to zabezpiecza nam potrzebę pięknego wnętrza nawet na święta? A przecież to piękno powinno być w nas.
Po raz kolejny zaczepię pełną garścią z Wesela

Poeta
A jest jedna mała klatka –
o, niech tak Jagusia przymknie
rękę pod pierś.

Panna Młoda
To zakładka
gorseta, zeszyta trochę przyciaśnie.

Poeta
– A tam puka?

Panna Młoda
I cóz za tako nauka?
Serce – !–?

Poeta
A to Polska właśnie.

Filozoficznie się zrobiło, albo do bólu nudnie, Nie mnie to jednak oceniać.
A u mnie jak jest? Filozoficznie czy nudnie ?
Czy w moim życiu nic się nie dzieje ?
Ależ owszem, dzieje się i to nawet dużo. Wszystko niestety poza tą cienką, czerwoną linią za którą toczy się to inne, nieblogowe życie.

A Wam Wszystkim, którzy znajdziecie czas żeby tu zajrzeć jak i tym którym tego czasu przed świętami nie starczy
Życzę
Spokojnych, Radosnych i przede wszystkim Zdrowych Świat Bożego Narodzenia.




16 komentarzy:

  1. Szczęśliwych i ciepłych Świąt Bożego Narodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Klik dobry:)
    Niech Ci się spełni Twoje świąteczno - noworoczne życzenie. Wszystkiego dobrego! Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło, że wróciłeś do pisania Antoni.
    Dziękując za życzenia miłemu Gospodarzowi jak i wszystkim Jego gościom życzę świątecznych przeżyć o jakich marzyli i na jakie czekali, a do tego Zdrowego i Szczęśliwego Nowego Roku

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytanie o zimowym zniechęceniu i "nietrosce" o zdrowie bardzo mnie wciągnęło. Świąt udanych życzę i do następnego tekstu

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowych i radosnych i niech Wam się szczęści.
    I niech będzie filozoficznie

    OdpowiedzUsuń
  6. może to klęcie z wiekiem przychodzi, u nas się nigdy nie przeklinało a teraz owszem, aż się nie poznajemy pod pewnymi względami
    oraz zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też przeklinam, prawie zawsze "w duchu", albo w ostateczności bardzo cichutko.
    Niech się szczęści cały rok!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze lepsza Polska gdzieś przy biuście, niż tam skąd najlepiej słychać ruchy perystaltyczne i wzdęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tam oj tam. Przeklinanie ułatwia. Nie wiem czy przyswajanie języków, ale odkręcanie śrub, dokręcanie, wpasowywanie jednego w drugie i w ogóle. Przeklinanie w duchu lub cichutkie nie ma sensu. Tylko soczysta qrrrwa sprawę załatwia. Nagły szlag musi znaleźć jakieś ujście, bo inaczej ujdzie nam wrzodami na żołądku lub innymi tego typu przyjemnościami. U mnie to akurat kolega małżonek rzuca "nie przeklinaj". Och, no bo jak to? Kobieta? I przeklina? Mówię; jak ci szkodzi, to nie słuchaj. Albo się sam weź za tę śrubę.
    Zdrowia życzę. Całą resztę można kupić....

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć Antoni
    Duużo, duużo radości w Święta. A upływem czasu tak się nie martw, chociaż rzeczywiście od pewnego wieku jego świadomość działa depresyjnie. Dla pocieszenia mogę Ci autorytatywnie powiedzieć że nieprawda jakoby po kopie to i po chłopie. Jeszcze raz Wesołych i Radosnych, JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeklinanie moze byc piekne i jak bardzo brakowalo mi przeklinania mojej krawcowej kiedy opusilam Polske; nie wiem dlaczego ale wlasnie do niej to bardzo pasowalo. Moge uczciwie powiedziec ze byla to piekna polszczyzna kiedy ona mowila.
    Swiatecznie zycze zdrowia i spokojnego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Samych pozytywnych myśli i słów, nie tylko w święta a słowo soczyste i mocne niech się pojawia gdy pomaga i bez poczucia winy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla Ciebie mam zawsze czas...a ja także zaczęłam "zaklinać " rzeczywistość, czasami nawet siarczyście, ale jestem w takim wieku,że mogę złożyć na hormony ...Spokoju i radości życzę , i czasu , aby wystarczyło na wszystko co miłe...Hanula

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mam czasem ochotę zakląć, kiedy słucham tych 'prawd objawionych". Wiesz, że miałam wątpliwą przyjemność słuchać takich "prawd" w gronie deerów i deerów hab i innych psor. Czasem wstydziłam się w duchu za tych wygłaszających. "Ludź" z tytułem a ogarnięty kompletnym zaczadzeniem umysłowym.
    Jak nie chcę zbyt wulgaryzować, to rzucam w luft basama teremtete za kućki. Niemniej bardziej ulży mi, kiedy poleci soczystą "macią".
    Spokojnych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, Antoni, ja sam sobie życzyłbym przede wszystkim spokojnych Świąt - i Tobie życzę tego samego. A jeśli nie trafiłem, wybacz. Albo zaklnij - to naprawdę pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasu na zaglądanie na blogi mało, dopiero dziś nadejszła ta chwila :).
    I jak zwykle pod wrażeniem Twoich umiejętności narracyjnych, pozwalających od przekleństw przejść do życzeń zostawiam swoje życzenia dobrych pozostałych świątecznych dni, i tych paru, co zostały w tym roku, a na następny rok tradycyjnie życzę, żeby był lepszy od poprzedniego. Chociaż może wystarczyłby choć tak samo dobry.
    Dobrze też Ci życzę, posłuchaj żony w kwestii lekarzy, ona dobrze wie, co robi a profilaktyka jest najlepszym panaceum na choroby.
    uściski świąteczne!

    OdpowiedzUsuń