Potem na bazie przemian ustrojowych czyli tak w 1992 r,. wprowadzono Dzień Wojska Polskiego. Co stało się jakby przeciwwagą dla Matki Boskiej, albo czego nie wykluczam wzmocnieniem święta poprzez organizowanie w tym dniu parad, przemarszów i nominacji generalskich.
Jedno i drugie święto nie świeci już jednak takim blaskiem jak kiedyś.
Jest taka modlitwa-
Której autorstwo przypisywane jest wielu osobom począwszy od Marka Aureliusza.
Jakoś się więc z tym stanem pogodziłem.
Tak więc w ramach terapii na brak wielkorodzinnych spotkań, z grupą znajomych wybrałem się w ten dzień na motocyklową wycieczkę do Kazimierza nad Wisłą.
Spotkanie o 9.00 wyjazd o 9.15, a potem przez 12 godzin w siodle. Oczywiście z drobnymi przerwami kiedy to schodząc z maszyny i maszerując w kierunku kawopoju na stacji benzynowej, mieliśmy chód niczym rasowy kowboj rewolwerowiec po trzech dniach na prerii.
Do tego dochodził jeszcze stukot podkutych kowbojek które uzupełniały obrazek.
Ponieważ w przeważającej swej części grupa jeździła na crouiserach bądź jak kto woli na chopperach, szybkość poruszania się po tych nieco bocznych drogach była raczej rozsądna choć i tak oscylowała koło setki.
I tak jednak w Sandomierzu do szło do incydentu. Pewien orurowany samochód terenowy prowadzony przez emeryta, zmienił pas i wjechał wprost na naszego kolegę
Dzięki bogu, szybkość przy starcie ze skrzyżowania nie była duża, a więc skończyło się tylko na pogiętym tłumiku.
Oczywiście kierowca nie zatrzymał się i kontynuował jazdę. Chłopaki rzucili się w pościg nie dając żadnych szans terenówce. Kierowca widząc bezcelowość ucieczki podjechał na komisariat, tłumacząc od razu, że to on czuł się zagrożony.
Nie wiem czy to wpływ święta kościelnego czy wojskowego wpłynął na decyzję policjantów, bowiem sprawcy który finalnie przyznał się do swojej winy w ramach kary udzielono pouczenia.
Żebym to ja trafił w razie potrzeby na funkcjonariuszy tak nakierowanych na człowieka jako takiego, a niejedynie jego finansowe zasoby.
Z Sandomierza droga robiła się coraz węższa by w końcu doprowadzić nas do tablicy z napisem Kazimierz Dolny.
Tłum zniechęcał do kontemplowania architektury Kazimierza, dusił artystyczną atmosferę, czynił niemożliwym skorzystanie z knajpy.












