26 grudnia 2021

Czytelnictwo wymaga punktualnych

                                                                                                                źródło swiatczytników.pl

Tyle się krzyczy o spadku poziomu czytelnictwa w naszym kraju. Z badań wynika, że czytelnictwo leży i kwiczy. Nikt nie czyta, za to wielu pisze. Wystarczy, że celebrytka urodzi dziecko, a już w księgarni pojawia się pozycja sygnowana jej nazwiskiem. Koniecznie coś o ciąży porodzie i wychowaniu. Każdy kogo nazwisko przewinie się przez media, prześlizgnie się nawet sprintem, ma swoją biografię. Nie mam nic przeciwko biografiom, ale lubię gdy są pisane z dystansu. Nie mogę naczytać się tych z dwudziestolecia międzywojennego, choć kiedyś uważałem, że nie ma nic nudniejszego niż biografie.
Myliłem się. Nie tylko w tym jedynym twierdzeniu, a kolejne lata tylko ten katalog błędów rozszerzają.
Zresztą kto się w życiu nigdy nie mylił niechaj pierwszy rzuci kamieniem.
No więc jak wspomniałem na początku, ponoć czytelnictwo leży.
Może nie jestem typowym Polakiem bo parę książek w roku przeczytam, a nowoczesna technika w postaci czytnika ebooków bardzo mi w tym pomaga.
Do istnienia czytników dopasowały się biblioteki publiczne, proponując ciekawe rozwiązania.
Po zapisaniu się do biblioteki otrzymuję kartę biblioteczną z numerem. Na jej podstawie mogę wypożyczać książki z mojej rejonowej biblioteki. Mogę również powołując się na mój numer, napisać maila do biblioteki powiatowej i prosić o kod do biblioteki elektronicznej. Miasto  w swej dobroci kupiło ileś tam kodów i rozdziela je potrzebującym.  Ważność kodu to 1 miesiąc, a o nowe trzeba wystąpić z początkiem każdego miesiąca.
Wszystko szło swoją dobrą ścieżką aż do czerwca gdy otrzymałem informację, że w tym miesiącu pula kodów została wyczerpana. W kolejnym miesiącu nie czekałem już do piątego, ale zaraz pierwszego dnia miesiąca, około 9.00 rano wysłałem prośbę o kod.
Odpowiedź którą otrzymałem pokrywała się z tą z poprzedniego miesiąca.
Wakacje- pomyślałem - większe czytelnictwo. W przyszłym miesiącu wykażę "KaGieBowską" czujność.
Nadeszła północ a z nią kolejny miesiąc. Dokładnie dwie minuty po północy wysłałem prośbę o kod.
Odpowiedź następnego rana wstrząsnęła mną. Była powieleniem negatywnej odpowiedzi z poprzednich miesięcy.
Zirytowany, ale nie na tyle by nie trzymać poziomu, odpisałem do biblioteki:

Szanowna Pani.
Ponieważ od trzech miesięcy otrzymuję negatywną odpowiedź na prośbę o kod, a w tym miesiącu wysłałem maila już dwie minuty po północy, proszę podpowiedzieć  o której napisać, aby taki kod otrzymać.
   Szanowny Panie - brzmiała odpowiedź – W tym miesiącu otrzymaliśmy niewielką pulę kodów i ostatni któremu go przekazaliśmy wysłał maila o godzinie  0:00. 
Z poważaniem
Imię i nazwisko

Opadły mi ręce. 
Tu jest tak jak z promocją choćby w Lidlu gdzie rzuca się produkt do gazetki, a potem dwie sztuki na sklep. Siódma trzy jest już po herbacie. Wiem to z doświadczenia ponieważ sam d
ałem się parę razy pogonić z rana do sklepu.
Rzuciłem parę gorzkich słów o swoim szczęściu i przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Wkurzonych było chyba jednak więcej ponieważ czwartego dnia miesiąca otrzymałem następujący mail :
  Szanowny Panie
Ponieważ był Pan jedną z pierwszych osób które wysłały prośbę o kod i dla których go brakło, informujemy, że uzyskaliśmy dodatkową pule kodów do wykorzystania w tym miesiącu. Czy jest Pan zainteresowany?
Zainteresowany? 
Oczywiście że jestem zainteresowany – odpisałem natychmiast,  wykorzystując do prywatnych celów sprzęt służbowy.
Radości było co niemiara, bo po około 3 miesiącach, doczytując książkę poznaliśmy jej zakończenie.
Nie zwlekam już kurtuazyjne o te dwie minuty, w tym miesiącu równo o północy wysłałem prośbę
Kod przyszedł w południe.
Zadaję sobie tylko jedno pytanie. Czy to ja byłem szybszy, czy Gmina poszła po rozum do głowy dodając coś do kasy biblioteki?
I teraz wyjdzie, że tak naprawdę zadaję sobie znacznie więcej pytań jak choćby to:
Czy jest tak dobrze z naszym czytelnictwem czy tak kiepsko z budżetem, że kodów raz po praz brakuje.
Chciałbym się skłonić do pochwały czytelnictwa, myślę jednak, że należy zapłakać nad budżetem.
Powszechne rozdawnictwo ma przecież swoją drugą stronę.

PS
Firma w której wypożyczamy e-booki powstawała w czasie kiedy pisałem już tego bloga, choć wtedy jeszcze na Onecie. Ktoś z firmy zgłosił się wtedy do mnie i na podstawie mojej zgody, nieodpłatnie można było czytać moje posty na tej platformie. Potem coś się zmieniło i w ramach porządkowana sytuacji prawnej,  podesłano umowę. Na jej podstawie dalej za darmo chciano publikować moje teksty, firma chciała jednak korzystać z praw do dalszego wykorzystywania moich tekstów. Tak to mniej więcej zapamiętałem. Oczywiście, co wydawało mi się naturalne – odmówiłem podpisania takiej umowy. Tak to rozeszły się moje drogi z firmą która jest teraz jedną z najpoważniejszych platform do zakupu i wypożyczania ebooków.
Czy żałuję ?
Nie ma co żałować przeszłości .
Jeden z kabareciarzy śpiewał, że : przyszłość jest niewiadoma, a przeszłość analogicznie
Miał rację już Napoleon twierdząc, że historia to uzgodniony zestaw kłamstw.
Kiedy spod klawiatury wyszły te dwie sentencje zastanawiałem się  do czego nawiązują ?
Do  niczego,  ale są fajne.  Nie?





17 komentarzy:

  1. Lubię czytać, ale ze względu na covid mam problem z dostaniem się do biblioteki, więc korzystałam z kodu. Niestety, tylko jeden raz, ponieważ bibliotekarka przeprosiła, że bibliotekę nie stać na dalsze finansowanie. Trudno, nie wypożyczam, przerzuciłam się na e- booki i księgarnie, które czyszczą kieszeń, książki są widocznie rarytasem, tak są koszmarnie drogie. Ponad pięć stów wydałam, by bliscy dostali książki pod choinkę.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą to zastanawia mnie tak mała różnica cen pomiędzy wydaniem papierowym, a plikiem cyfrowym

      Usuń
  2. To mi wygląda na zemstę za odmowę podpisania :)) Jeśli chodzi o poziom czytelnictwa to chyba nasze pokolenie wyrabia tę normę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej świadczy o bardzo małym budżecie na kulturę.
      Co innego Disco Polo warto sponsorować, bo nóżka sama chodzi.
      Dla mnie przyda się i jedno i drugie, ale jak to mówili pra pradziadowie - znaj proporcje mocium panie

      Usuń
  3. Nie wierzę statystykom, bo statystycznie rzecz biorąc, ja i mój pies, mamy po trzy nogi. ;)
    I w ogóle jak oni to badają? Pytał ciebie kiedyś ktoś ile przeczytałeś książek w tym miesiącu? Ktoś kto robi ankietę? Bo mnie nigdy, a żyję już jakiś czas na tym świecie.
    Przyznam, że nigdy nie czytałam na ebooku, swoją drogą dlaczego to nie może się nazywać eksiążka?
    Jakoś mam idiotyczny, może starczy, sentyment do papierowej książki. Lubię przekładać strony, lubię wkładać zakładki, lubię robić notatki, czasami bezpośrednio na stronie, czasem na zakładce. A najbardziej to lubię jak książka jest zużyta, nawet trochę poplamiona, jednym słowem widać, że była czytana. :)
    Ale miło, że biblioteka czyta maile i że ktoś na nie odpowiada. Chwała im za to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię czytniki z prozaicznego powodu. Kiedy czytałem na nim Księgi Jakubowe i delikatnie przysnąłem, czytnik spadł mi na twarz nie czyniąc na niej spustoszeń. Nie udałoby się to z wydaniem papierowym w twardej oprawie

      Usuń
    2. No fakt, jeśli lubujesz się w ciężkiej literaturze to ebook zdecydowanie bezpieczniejszy.
      Ciężka literatura daje nie tylko do głowy, ale jak widać może dać po głowie. :)))

      Usuń
    3. Oprócz gustów literackich świadczy to też o łatwości zasypiania

      Usuń
    4. Akurat tym statystykom wierzę, bo widzę, co się dzieje. W mojej pracy oprócz mnie i koleżanki nikt książek nie czyta. Firma liczy około 40 osób. Nie piszę tego, by się chwalić, bo nie o to w tym chodzi. Ja sobie nie wyobrażam nie czytać, a oni nie wyobrażają sobie, że można czytać. Taki paradoks. Ludzie są zaskoczeni, że kupuję książki:), cyt. szkoda pieniędzy, tylko kurz zbierają.

      Usuń
  4. Czytam, pasjami, a najchętniej "krótkie rozprawy na dany temat":))
    Pozdrawiam, poświątecznie, dołączam także spóźnione życzenia rocznicowe. Tak trzymać! Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wydaje mi się, że uprawiam twój ulubiony gatunek literacki. Moje rozprawy na dany temat są nawet bardzo krótkie

      Usuń
  5. Klik dobry:)
    Dziwne te statystyki. Skąd one się wzięły? Ja wszędzie wokół widzę samych czytających.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiedziałem, że z czytelnictwem wirtualnym są takie kłopoty. Ja czytam te książki, które wygram w konkursach internetowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony żeby sobie poczytać trzeba być gigantem. Z drugiej, pozyskując tak książki trudno mieć wybór na to co czytamy, ale gratuluję pomysłu

      Usuń
  7. Kultura kulturze nierówna, co najwyraźniej odzwierciedla się w finansowaniu onej, kudy tam książkom do Zenka, przecież książka nie zaśpiewa na sylwestrowej zabawie ;). W żadnych wyścigach brać udziału nigdy nie lubiłam, więc mam wykupiony abonament w L i mogę spać spokojnym snem o północy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostałość z młodości gdzie wszystko zamiast kupować, załatwiało się organizując listy kolejkowe.
      Nie chcę aby to wróciło, ale słodycz z tej wygranej rywalizacji jest bezcenna.

      Usuń