piątek, 5 września 2014

Przy okazji

- W zasadzie to dzwonię do męża – powiedział głos w słuchawce - ale myślę, że mogę podzielić się z panią tą informacją
- Witam doktora – powiedziała zaskoczona żona – w zasadzie to mój numer telefonu, ale mąż też mój. Co się stało?
- Przyszły wyniki badania wycinka, który pobraliśmy w trakcie zabiegu męża. Wyszło, że to nic złośliwego. Mąż będzie dalej żył i mam nadzieję, że to dobra wiadomość również i dla Pani.
- Dziękuje bardzo i z pewnością przekaże mężowi tę dla nas dobrą nowinę.
Małżonka odłożyła telefon
- Mam dla ciebie dobrą nowinę
- Bóg mnie kocha? - spytałem
- Dlaczego?
- Dlaczego nie?
- Dlaczego tak pytasz? - żona powtórzyła pytanie.
- Bo z tym kojarzy mi się to staromodne określenie o dobrej nowinie.
- Nie tym razem. Chociaż ja wiem?. Może właśnie tak. W każdym bądź razie, dzwonił doktor i mówił, że będziesz żył. Przy okazji nazwał te Twoje kłopoty – Tu padła nazwa.
- To dobrze, że nazwa taka poważna, od razu poczułem się lepiej. Lepiej że wtedy miałem się znacznie gorzej niż myślałem. W końcu to od czasu do czasu człowiek chciałby się poczuć gorzej. Wtedy wszyscy znajomi interesują się tobą.
- A tak się nie interesują?
- Nie, bowiem interesują się Tobą. Ileż to razy wpadam do doktora po swoje leki, a doktor wita mnie słowami - co tam u żony słychać?
- Wygląda na to jakbyś mi zazdrościł wózka – powiedziała zaskoczona żona.
- Zazdroszczę ci troszkę zainteresowania, ale ja wiem, na to trzeba sobie zasłużyć. U nas jest tak, że pies wzbudza zainteresowanie, kot wzbudza zainteresowanie o Tobie już wspomniałem. Interesujemy się naszymi dziećmi w związku małżeńskim i tym singlem co właśnie studia skończył.
Tylko ja czuję, że zainteresowanie mną jest takie trochę przy okazji.
Przy okazji Pana zbadam, przy okazji wypisze receptę. Zrobię zabieg przy okazji.
- Z tobą się coś dzieje?- spytała żona, udając zaniepokojenie? A może to nie było udawane zaniepokojenie. Chcę wierzyć w to drugie. - A może tylko idzie jesień.
- Myślisz, że wzięła mnie w ramiona jesienna depresja?. Nic z tego, nie mam na to czasu. Tak naprawdę to na wiele rzeczy nie mam czasu. Któregoś dnia tylko zmiecie mnie bez ostrzeżenia, bo nie mam też czasu na zauważanie ostrzeżeń.
- Trzeba zwolnić, dawno ci już o tym mówiłam.
- Jak mam zwolnić gdy życie przyspiesza? Rzekłbym, że gna niczym suka wokół świerków
A propos suki, co robi ten pokruszony styropian wokół domu?
Niestety dalsze nasze rozstrzyganie kto ma depresję a kto nie ma na nic czasu przerwał nerwowy dzwonek do drzwi.
Rzeczywiście już 20.15, a my jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami dekodera satelitarnego tej platformy która zakodowała transmisję z mistrzostw świata.
- Wchodźcie, wchodźcie - powiedziałem do sąsiadów, którzy w komplecie stawili się do kibicowania.
- Zostawcie mi tylko jakiś fotel, żebym w godnych warunkach obejrzał transmisję.
-Rzeczywiście coś się z tobą dzieje - szepnęła mi do ucha żona - Kiedyś broniłeś jak lew swojego fotela, a teraz wystarczy ci wszystko jedno jaki.
- Pewnie z wiekiem spadł mi testosteron
- To zażywaj w tabletkach.
- I na co mi to? Łagodność to dar bogów. Dzień wcześniej udało mi się z tego bożego daru czerpać pełnymi garściami.
Byłem w mieszkaniu które nasi Młodzi wynajęli pod kątem urządzania tam biura.
Słuchałem spokojnie jakie planują remonty, meble i kolory ścian.
Sam zadeklarowałem że pomogę w ramach swoich umiejętności. Na sam koniec w czasie wizyty gościa od drzwi który roztaczał bajkowe wizje, powiedziałem tylko.
- Wiecie kochani, podziwiam się, że jako teść i ojciec, tak spokojnie przyjmuję tę rozmowę. Nie doradzam, nie namawiam. Słucham tylko w ciszy.
- Bo pewnie pan jest fundatorem i już postawił pan już swoje warunki – próbował zgadywać facet od drzwi.
- Nie, młodzi płacą za siebie sami, ja tu jestem tylko przy okazji.
Cholera jasna sam przyznałem, że znowu „przy okazji”

28 komentarzy:

  1. jest takie miejsce, gdzie faceci są rozpieszczani, obsługiwani przez co najmniej kilka kobiet, podziwiani i prawie że noszeni na rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, to jest niebo dla wyznawców islamu.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. no co Ty:D zwykłe sanatorium:)

      Usuń
    3. No tak. Moje myśli pobiegły za daleko
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Antoni, zapewniam Cię, że nadmierne zainteresowanie to koszmar, zreszta podejrzewam, ze tak kokiecisz tylko dla zabawy. Przede wszystkim jednak po to masz nas z blogowni, by codziennie się Tobą interesowali, a kiedy nie ma nowego wpisu, zastanawiali sie: gdzież dziada wcięło? Ściskam za szyjkę :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bycie przy okazji znam. :) Generalnie jestem przy okazji, na przykład gdy trzeba popracować. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam to uczucie, znam. Doświadczam nieustannie. Mam jeszcze coś co towarzyszy mi odkąd pamiętam - machnięcie ręką /znak, że to mało ważne, nie warte podkreślenia/ w miejsce pochwały.
    Łączę się więc w przyokazjowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku zdrowia to mało ważne okazało się naprawdę ważne.
      Przewrotne
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Vulpian de Noulancourt05.09.2014, 17:23

    Najważniejsze, że dla medycyny okazałeś się przypadkiem banalnym. I tego się trzymamy! Nawet jakiegoś kielicha z tej okazji dzisiaj wypiję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i odwzajemniam się tym samym
      Na zdrowie

      Usuń
  6. To i ja przy okazji podziękuję za piękny tekst. Zrozumiałem, że trzeba brać z pokorą to, co niesie los

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią trzeba brać co dają.
      Może ci co się na to nie godzą, dochodzą do naprawdę dużych poeniędzy
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Czasami tak w życiu bywa, że wszystko i wszyscy są ważniejsi od nas. Ale przy okazji innych spraw zauważą i nas :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umieć dawać i jeszcze czerpać z tego radość to jest naprawdę wspaniałę
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Mój Pan Ojciec najpewniej by to wszystko skwitował stwierdzeniem, żeby umierać z godnością, jak mężczyzna... Ja ograniczę się do wyrażenia radości, że jest - jak widać - wiele powodów, by się radośnie napić, bo skoro to są problemy najpoważniejsze, to Bóg, nawet jeśli nie istnieje, najwyraźniej rzeczywiście Cię kocha...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz mości Wachmistrzu świętą rację
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Oj, Antoni nie pieść się, ważne, że Bóg cie kocha i nie chce cię póki co w niebie :) Ale kamień z serca! Bo myslałam, ze to tylko moj mąż taki niedopieszczony, a to po prostu ta płec (bez urazy) tak ma, chi, chi :) W każdym razie zycze pięknej niedzieli w cieniu zainteresowania świata innymi domownikami. Ale wiesz, dobra wiadomość jest taka, ze nieraz w zyciu lepiej byc tak z boku, przy okazji :) I druga dobra wiadomość, że jak tak się panowie pieścicie to wzbudzacie nasza sympatię - waszych zon :)
    Pozdrawiam!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedziela była piękna, a jeżeli facet czuje się niedopieszczony to znaczy, że taki jest
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. I na dodatek tak się rozpędziłam, że pozdrowiłam cię podwójnie! a co tam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie

      Usuń
  11. Rozbawiłeś mnie tą starotestamentową dobrą nowiną, i Bóg Cię kocha i rodzina rozpieszcza - inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby mi się tylko od tego w głowie nie przewróciło
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. A ja tu przychodzę SPECJALNIE dla Ciebie;)

    Mój mąż marudzi o niedopieszczanie, ale w wolnej chwili woli czołgi, niż spacer z żoną!;D
    pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję
      Czołgi?
      Naprawdę ciężka broń.
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Gadasz :-) Gdzie tam przy okazji, Ty Pan domu?
    Ech, sio głupie myśli jesienne, sio :-)
    A tekst o dobrej nowinie mnie powalił ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z tego "powalenia"
      Pozdrawiam

      Usuń