czwartek, 18 stycznia 2018

Chodzi za mną pewien Eryk. Limeryk

Czasem coś za mną chodzi i jest to takie prawie metafizyczne, niewymierne. Coś czego nie można objąć wzrokiem, inaczej niż w utworze Andrzeja Waligórskiego   Bez aluzji

Hej, nie ma rady na to,
Chodzi wódka za tatą
Taka z niej bestia chytra.
Na przedzie tata drepta,
A za nim o pół metra
Tupta sobie pół litra...

Niestety, podobnie jak powyższa wódka owo coś także uzależnia.
Właśnie skleciłem sobie prawie limeryk o prostacie, być może w związku ze zbliżającą się wizytą u urologa. A może u szwagra który z zapamiętaniem do owego specjalisty uczęszcza.
Wymienionego apostaty osobiście nie znam, ale pasował mi nie tylko do rymu ale i do twierdzenia, że wierzący są raczej pod dobrą opieką i nie mówię tu o  Narodowym Funduszu Zdrowia.   
 
Pewien świeżo poznany apostata
Zwykł narzekać, że jego prostata
Nie chce współpracować
Gdy chce z kimś nocować
Czyniąc z niego całkiem desperata

Napisałem prawie limeryk. Prawie, ponieważ na końcu pierwszego wersu powinna występować nazwa geograficzna, która jest podstawą rymu a.
Pisałem o tym na początku blogowania 8 listopada 2008 jako o landszafcie słownym. Jednak pamięć jeszcze dopisuje więc i prostata powinna. 
Zostawię jak jest. Nie podam miasta, żeby mniejszości nie stygmatyzować 
Bo jakby był z Lublina to by z tym spaniem przeginał.
A znowu z Krakowa no to by się głęboko schował.
W Warszawie miałby już po sprawie.
Zaś w Katowicach.... w Katowicach marzyłby o dziewicach
I tak bzdurzę sobie od rana, bo w związku z pogodą, w pracy nieco mniej roboty. Ukradkiem podczytuję "Czułego barbarzyńcę" Hrabala, ufając,  że i mnie stać jeszcze na jakieś wariactwo
Czego i Wam życzę




21 komentarzy:

  1. Fakt, pierwszy wers nieco "zgrzyta", ale ogólnie całkiem zgrabny męski limeryk:) Za życzenia wszelkich doznań dziękuję, ale mam wątpliwości czy w dzisiejszych czasach wariactwa mają jeszcze jakieś znaczenie, czy już zupełnie spowszedniały. Pozdrawiam , Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej niż ten wers zgrzyta niż by pospolitość miała skrzeczeć
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. A gdyby z tego apostata zrobić Azjata i jemu przypisać schorzenie zwane: prostata?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieram uwagi z komentarzy i potem to wszystko zbiorę do kupy
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. A gdyby był z Niepolanaowa, to nie prostata, a felerna byłaby jego głowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Grunt to zachować poczucie humoru, zawsze nas to ratowało w trudnych chwilach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczucie humoru i odrobina szaleństwa
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Jeszcze kilka komentarzy, a Twój limeryk będzie miał tylu współautorów, że nie będziesz mógł powiedzieć "wszelkie prawa zastrzeżone". Tobie w nowym roku jak najwięcej wariactw nie tylko poetyckich. Ukłony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałem do Ultry. Zbieram to wszystko do kupy i zobaczymy co z tego wyjdzie
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. A gdyby był z Gdańska, to nosiłby się z pańska, a gdyby z Wrocławia, to zgrywałby pawia, itp, itp.. Zaraźliwe to! Mnie też czasem to napada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie tak trochę pokombinować. Prawda?
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. (...) czyniąc z niego miejskiego* kastrata?

    *) miejscowość w domyśle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, domyślność znów będzie w modzie
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Limeryk fajny i w komentarzach tez wesolo. Sama nic nie wymysle, ale pochwale limerykowe szalenstwo.

    OdpowiedzUsuń
  9. A gdyby był z Suwałk? :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wtedy napisałbym tak:
    Pewien pacjent z miasta Suwałki
    I tu już jest całe pole do popisu - wałki, kryształki, migdałki itp
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Znaczy się ... jest dobrze
    Tylko rymować, notować i publikować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pole do popisu jest. Czy jest dobrze czy źle? To zawsze sprawa dyskusyjna
      Pozdrawiam

      Usuń