piątek, 24 listopada 2017

Nie żebym się chwalił.

Nigdy nie reaguję na e-maile które zaczynają się od słów -  poznaj datę swojej śmierci.
Niechże będzie ona dla mnie niespodzianką i zaskoczeniem w świecie któremu coraz trudniej mnie zaskoczyć.
Nie doszukuję się chorób i nie przesadzam ze zdrowym trybem życia. Ot tak wszystko w statystycznej normie. Co więc podkusiło mnie bym zapoznał sie z treścią artykułu pod takim tytułem

Przeczytałem.
Chyba mogę już umierać.
Chcociaż tak bardzo to znowu mi się nie spieszy

6 komentarzy:

  1. To pewnie dlatego, że tak w nich zasmakowałeś:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Aha i wszystko jasne:-) Oj, przepraszam! Nie wnikam:-). Ten wpis przypomniał mi historię z czasów kiedy były tylko telefony stacjonarne i zdarzało się czasem odebrać telefon od ponurego żartownisia z prośbą np. o zmierzenie długości sznura w wiadomym celu, który wyjawiany był po zmierzeniu sznura przez indagowanego. Zdarzyło się, że podobny telefon odebrał ojciec mojej koleżanki. W telefonie odezwał się ponury głos: Umrzesz...umrzesz...umrzesz... Na co ojciec mojej koleżanki ze stoickim spokojem odpowiedział: A, ty idioto nie umrzesz?!
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
  3. a mi tylko przysyłają linki do e-dearling i sympatia.pl;D

    OdpowiedzUsuń
  4. O śmierci rzadko dostaję maile. Ostatnio głównie o mieszkaniach, o samochodach. Jakby wiedzieli skurczybyki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I słusznie, nie ma pośpiechu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak mówi powiedzenie "Festina Lente", dlatego bardzo mnie cieszy, że też je stosujesz w życiu. Bardzo chciałabym bowiem jeszcze długie lata, czytać Twój blog. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń