Ponoć dnia nie powinno się chwalić przed zachodem słońca. Kobietę zaś należy chwalić dopiero po śmierci. Słyszałem tę życiową prawdę wiele razy, szczególnie od tak zwanego starszego pokolenia. Jest oczywiście damska i męska wersja tego powiedzenia, a śmierć jest spoiwem tych obu powiedzeń.
Dzisiaj sam jestem starszym pokoleniem, ale ja stosuję inną zasadę: Do przeżycia dnia kobiecie wystarcza kromka suchego chleba i dwa komplementy. Sprawdziłem, działa. Na dwa lata przed emeryturą zmieniłem pracę. Wszedłem w nowy, raczej młody zespół i jakoś się tam przyjąłem. Uśmiechnięty, nie upierdliwy, starałem się znaleźć czas na wysłuchanie każdego i miłe słowo na podsumowanie. W oczach mojego nowego szefa, nota bene młodszego 5 lat ode mnie jawiłem się pozytywnie. Kilka razy podkreślał moje eleganckie zachowanie wobec pań.
Kiedyś byłem na biznesowym lunchu z szefem i jednym kontrahentem północnej Polski.
W pewnej chwili mój szef przeprosił nas na chwilę, podszedł do sąsiedniego stolika gdzie przywitał się z siedzącymi tam paniami, potem wrócił, a gość stwierdził:
- Ależ pan jest gentlemanem.
Szef uśmiechnął się i powiedział - Ja to to nic, ale on to jest dopiero czaruś.
Oczywiście po tych słowach wskazał na mnie, a ja potraktowałem to jako wyraz uznania dla mojej pracy, osoby i stosunku do współpracowników.
Nie łudźmy się, faceci też potrzebują komplementów. Może nie łakną ich jak kania dżdżu, ale je lubią.
Podbudowują bowiem ich męskie ego
Co zaś tyczy się współpracy z innymi ludźmi to prawda jest taka, że z każdego zdarzenia można wyciągnąć różne wnioski. Można potraktować wpadkę, jak nieistotny szczegół pasma sukcesów, można też rozpamiętywać szczegóły i truć się bez końca. Można obrócić w żart prawie każde drobne nieporozumienie, byle tylko nie dorobić się metki człowieka któremu wszystko wisi. Szczególnie nam facetom taki „komplement” zupełnie nie odpowiada.
Chociaż siła komplementu jest ogromna, to komplementowane cechy zmieniają się z wiekiem
Dojrzałe komplementy, nawet szczerze wypowiedziane potrafią zaboleć.
- Stanęłam przed lustrem - opowiada mężowi żona - spojrzałam na siebie i stwierdziłam, że wyglądam obrzydliwie. Proszę powiedz mi jakiś komplement by mnie podbudować.
Mąż spojrzał znad gazety, pomyślał chwilę i rzekł:
- Jak na swój wiek masz doskonały wzrok.
Prawda, że potrafi zaboleć ?
A tu wszyscy jakby się uparli wytykać nam nasze niedoskonałości.

Jak więc widzimy, nie każdy komplement jest chciany lub oczekiwany
W 2013 roku napisałem już tekst o komplementach niechcianych. Podeprę się nim w tej chwili, dziękując przy okazji za wyrozumiałość. Oto on:
Czytam. Oczywiście, że czytam. Aktualnie materiały przeznaczone dla kobiet. Dzięki temu mam nadzieję, że wzbogacam swoją wiedzę o jakieś nowe aspekty. Spowodują one, że mój stosunek do kobiet a szczególnie do jednej poprawi się, a wzajemne relacje staną się jeszcze lepsze. Jednym słowem zapanuje idealny związek ciał i dusz. Co prawda czytając te brednie wyssane często wprost z małego palca od nogi, zastanawiam się po co mi ta wiedza?
Jej przydatność jest taka jak posiadanie garbu dla wielbłąda w zoo. Może już czas żeby zacząć pisać własne poradniki?
Przed tym powstrzymuje mnie obiegowa opinia, że teraz to wszyscy piszą a nie ma komu czytać, ale jak wspomniałem na początku, ja czytam.
Ostatnio przeczytałem o zestawie najgorszych komplementów jakie kobieta może powiedzieć facetowi.
Gdzie ? W dziale kobieta w dzienniku pl.
Kiedy? Pewnie w łóżku, z pewnością po. A tak już całkiem dokładnie to dzisiaj, dzisiaj to czytałem ( w 2013 roku) w pracy.
A więc uwaga, oto najgorsze komplementy jakie kobieta może powiedzieć mężczyźnie
1. Wyrobiłeś się - teraz jest mi z Tobą w łóżku znacznie lepiej niż na początku związku.
To poniekąd prawda. faceci nie lubią słyszeć, że teraz są lepsi, bo to oznacza, że kiedyś byli gorsi.
Faceci zawsze są fantastyczni, nawet gdy jedynym ich doświadczeniem jest oglądanie materiałów „szkoleniowych” w Internecie. Nawet gdy taki facet zgubi się w poszukiwaniu „tego” miejsca to jest to zagubienie fantastyczne i graniczące z jakimś mistycyzmem.
Pamiętam moje zagubienie, ale zupełnie nie czułem się wtedy mistycznie. Dzięki temu, że potrafiłem tupetem przykryć własne zażenowanie sytuacją, powiedziałem do partnerki
- Kochanie albo pomożesz mi ją znaleźć albo będziemy się bawili tak do rana.
Rzeczywiście pomogła i po chwili było już po zabawie.
Przy najbliższym spotkaniu mógłbym już usłyszeć komplement, że wyrobiłem się zwłaszcza w porównaniu z ostatnim razem.
Faceci nie lubią kobiet z doświadczeniem, bo one mają skalę porównawczą i może w tym tkwi zła sława zwrotu „wyrobiłeś się”.
Komplement tego typu od faceta nie boli, jest wręcz odwrotnie. Oczywiście mówię o sytuacji dalekiej od seksu.
Kiedyś gdy wracałem od Notariusza z jednym góralem, od którego kupiłem jeden ar ziemi, usłyszałem coś bardzo podobnego.
Franek siedział w samochodzie. Rękę trzymał w kieszeni, w tej samej w której miał pieniądze ze sprzedaży ziemi. Być może to ten namacalny kontakt z kasą tak go rozczulił, bo zamyślił się i po chwili powiedział:
- Jasiu mówił, że kiedyś to ciężko z tobą było wypić, boś się szybko spijał, ale teraz to hej!
Czy można sobie wyobrazić większy komplement od sąsiada z gór?
A to hej znaczyło mniej więcej a nawet dokładnie tyle, że się wyrobiłem.
2 Zmężniałeś, ale naprawdę Ci to służy; świetnie wyglądasz.
To tak jakby to samo w sensie wypowiedziane jak wyżej tylko, że lepiej ponieważ po słowach wyrobiłeś się złośliwi czasem dodają – jak gówno w betoniarce.
I tej betoniarki boimy się najbardziej.
3.Lubię Twoje szpakowate skronie - wyglądasz z nimi tak męsko
Tego nigdy nie traktowałem jak uszczypliwość. Siwizna od zawsze była męska.
Przynajmniej w moim mniemaniu.
Bo facet w ogóle powinien być metalowy.
Metalowy to znaczy że powinien mieć: srebro na skroniach, złoto w kieszeni i przepraszam za dosłowność, stal w spodniach.
Coś się może nie zgadza?
Poza tym w takiej Japonii mówienie komuś, że wygląda starzej, a jeszcze lepiej, że grubiej jest od wieków traktowane jak komplement. Tam z pewnością największym zaufaniem darzeni są zawodnicy sumo na emeryturze.
4. Czuję się z Tobą jak ze starszym bratem
No tak. To jest nieręczne. To jest nawet bardzo niezręczne, a każdy gest wykonany później ma jakieś dewiacyjne zabarwienie.
Czy może być jeszcze gorzej?
Może
Kiedyś jeden facet poprosił żonę aby powiedziała mu coś co go równocześnie ucieszy i zasmuci.
Żona pomyślała chwilę i rzekła
- Masz większego penisa od swego brata.
No i proszę co za wyszukany komplement. I wiąże się w jakiś sposób z punktem pierwszym zestawienia. Z porównywaniem.
I na koniec
5. Miły z Ciebie facet i porządny człowiek...
To komplement który ma najwłaściwsze zastosowanie przy pożegnaniu odchodzących na emeryturę, albo odchodzących z tego świata. W innym przypadku trąci jakąś dalszą, ale jednak perspektywą rozstania.
Bo przecież od czasu do czasu chcemy żeby nasz partner okazał się nie taki znów porządny i miły. Okazuje się, że ponad połowa kobiet ma fantazje w którym facet bierze ją siłą zdzierając z niej ubranie. Niechby jednak własny mąż zaciągnął rajstopy, robi się rejwach na całą okolicę.
A facet do tego rwania jest gotowy, boi się tylko konsekwencji. Najłagodniejsza z nich jest odkupienie owych rajstop.
Stuknę się jednak we własną pierś.
Kiedy pisałem list pożegnalny do jednej dziewczyny, użyłem argumentu, że muszę odjeść ponieważ zacząłem o niej myśleć jak o kobiecie, a nie zastanawiałem się jeszcze nad swoja przyszłością.
Byłem bardzo dumny z tej kwestii.
Dostałem bardzo krótką odpowiedź
- Mama mówi, że ja to mam szczęście do porządnych ludzi.
Nie przyjąłem wypowiedzi tamtej mamy jako komplement.
Bo chyba nim nie był.
No i czas chyba podsumowanie, a to jest krótkie.
Ludzie bądźmy dla siebie dobrzy, nawet zimą






