19 grudnia 2017

Trzy rzeczy

Mnie, namiętnemu oglądaczowi serii „Starożytni kosmici” ten tytuł od razu rzucił się w oczy

Za dwadzieścia lat poznamy kosmitów.
No pięknie, pięknie. Tylko ciśnie mi się na usta jedno pytanie jak w starym dowcipie, przed południem czy po po południu?
Dlaczego jestem taki precyzyjny? Bo za dwadzieścia lat przed południem mam umówioną wizytę u kardiologa.
Tak zastanawiam się, czy warto czekać ?. Wtedy, pod warunkiem, że jeszcze będę na tym świecie po właściwej stronie trawnika, wszystkie moje problemy załatwi geriatra.
Wtedy, pewnie sam będę wyglądał jak kosmita.
Nie ma się co oszukiwać, starość stoi za drzwiami i nie jest jak w wierszu Broniewskiego „kolbami w drzwi załomocą”. Ona wślizguje się przez szparę przy progu i przez dziurki w zamku. Cichutko i zdecydowanie niczym czad, bezwonny i bezbarwny, który czyni takie spustoszenie w mózgu.
Że przesadzam?
Jeszcze kilka lat temu z zadowoleniem opowiadałem dowcip o pewnym starszym małżeństwie.
On wybierał się na zakupy, ona podała wykaz produktów.
- Kup mleko, masło i bułki. Pamiętaj, trzy rzeczy.
Tu rozcapierzyła trzy palce i podsunęła ma na wysokość oczu.
- On poszedł na zakupy i przyniósł ... puszkę lakieru i butelkę rozpuszczalnika.
Ona atakuje go od progu - Ty stary sklerotyku. Miałeś kupić trzy rzeczy, trzy rzeczy.
Czyni gest z rozcapierzonymi paluchami i pyta
- Gdzie jest pędzel?
Wczoraj w markecie udałem się na stoisko z elektroniką. Żona wybrała kosmetyki i środki higieny. Zdecydowałem kupić jakąś nieskomplikowaną stację pogody. Ot pogoda out / in i jakiś wygodny wyświetlacz. Poprzednia trochę się zużyła, nie mówiąc o baterii która jak się okazało stanowi 50% wartości urządzenia.
Byłem i wróciłem szczęśliwy, dzierżąc w rękach etui z mocowaniem na motocykl do mojego smartfona.
O nowej baterii lub mierniku temperatury przypomniałem sobie dopiero w drodze do domu.
Tylko bardzo późna godzina odwiodła mnie od mocowania na kierownicy „Gwiazdy” nowego gadżetu.
Rano odruchowo sprawdziłem temperaturę. Niestety, wyświetlacz ział pustką.
Nie wiedziałem więc, w czapce czy bez czapki?. Wybrałem opcję na młodzieżowca.
Zrobiłem zdjęcie baterii w urządzeniu. Będzie na następna wizytę w markecie.
Tylko, żeby pamiętać o tym zdjęciu na stoisku.


15 komentarzy:

  1. Cześć Antoni
    W sobotę dostałem polecenie od swojej Pani udania się do sklepu i zakupu dokładnie tych trzech rzeczy. Poszedłem, a ponieważ po piątkowym wieczorze byłem nieco spragniony postanowiłem kupić jeszcze czteropak. Wróciłem wielce z siebie zadowolony położyłem zakupy na stole a tu warknięcie: gdzie mleko. Pozdrawiam, JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj mój syn przedstawił mi w rozmowie telefonicznej listę zakupów świątecznych. Zaakceptowałam. A dzisiaj dopominał się ode mnie listy rzeczy do kupienia. Jak widać nie tylko ci, którym starość zagląda przez dziurkę od klucza, mają kłopoty z pamięcią.
    Z okazji Świąt Tobie i Najbliższym życzę:zdrowia(jak najdłużej dobrej pamięci), radości i wielkiej frajdy ze śmigania Gwiazdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miłe życzenia. Nawzajem wszystkiego co najlepsze. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Oj, zdarza się, zdarza... Uwielbiam małe karteczki do zapisywania wszystkiego:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wyjątkiem listy zakupów. Te zona robi mi na dużej kartce
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Nie wyruszam na zakupy bez listy, tyle ze bywa tak ze i na liscie czego waznego brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prżypomnienia mam wszędzie, w telefonie, na lodówce, na ściennym kalendarzu, na karteczkach w portfelu. Gorzej kiedy nie wyrzucę jakiejś karteczki np. z zakupami i zdarza mi się kupić jeszcze raz to samo:-
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i proszę:-))) mówisz i masz...zapomniałam dokończyć buźki:-)))
      Marytka

      Usuń
  6. Ojej, chyba wcięło mi komentarz, a tak ładnie napisałam. Nie widzę go... trudno, w takim razie przytoczę tylko końcówkę: zdrowych pogodnych świąt i dosiego nowego roku

    OdpowiedzUsuń
  7. To się robi jakaś epidemia
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wiem, ja wiem, że starość nie radość itp, ale tak mnie rozbawiłeś swoim tekstem, że... jednak uznaj starość za radość. Dopóki potrafisz sprawić, że ludzie się uśmiechają, bądź śmieją (NIE Z CIEBIE!!!) nic sobie ze starości nie rób. Poza tym, wcale nie jesteś taki stary ;-), choć ja do swych dzieci (prawie 7 i prawie 10 lat) sam często mówię - eh, wy takie maluchy jeszcze, a ja i Wasz ojciec juz takie stare ramole...

    A z tym pamiętaniem to u nas bywa tak: mówię do 7 letniego Maksia - przypomnij mi kupić to, czy owo, a on na to: dobrze mamo, tylko ty mi też przypomnij... No i weź!!!

    OdpowiedzUsuń